List o. Lecha - Wielkanoc 2017

Serdecznie pozdrawiam!


Rok temu, od dwóch tygodni byłem już w Polsce; czas biegnie niesamowicie szybko. Od połowy października jestem w Trinidad. Najpierw mówiliśmy z Prowincjałem o mojej pomocy tutaj do stycznia, lutego, kiedy to odbędzie się Kapituła i nowy zarząd będzie robił przenosiny. Na Kapitule, już nowy Prowincjał prosił, żebym został w Trinidad do pierwszego posiedzenia nowego zarządu, kiedy to będą planowane przenosiny. Jednak przedem Prowincjał chciał się spotkać ze wszystkimi Współbraćmi, więc posiedzenie zostało zaplanowane na 10 maja, a przenosiny są zaplanowane na czerwiec. Taki tymczasowy pobyt, nawet trwający ponad pół roku, ale „dzielony” na takie krótkie „odcinki” dwu - trzymiesięczne nie pozwalają na jakąś konkretną pracę duszpasterską. Jestem więc tutaj i robię co jest możliwe, choć wiele tego nie da się wiele...

               Dzisiaj jest Wielka Sobota. Msze św. są dopiero w nocy, więc mam sporo wolnego czasu i piszę. Tutaj, w Wikariacie Apostolskim w Beni, obchody Triduum paschalnego są trochę inne i dla nas, Polaków, są trochę „dziwne”. Między rytami sprawowanymi w Kościele na całym świecie, jest wiele elementów lokalnych (czasami sprzecznych z liturgią powszechną). Jednak trzeba brać pod uwagę fakt, że chrześcijaństwo dotarło tutaj z jezuitami hiszpańskimi przed 300 laty. Dokłanie 100 lat temu powstał Wikariat Apostolski fundowany na bazie misji franciszkanów hiszpańskich. Oni też przywieźli ze sobą zwyczaje ze swoich rodzinnych parafii, czy klasztorów. Jeszcze do niedawna w Wielki Czwartek, po Mszy św, chociaż w kościele trwała adoracja, ale nie było na niej prawie nikogo, bo wszyscy szli na procesję niosąc figury świętych (taka procesja trwała do północy).  Wielki Piątek jest w Boliwii dniem wolnym od pracy. Nabożeństwo Pasyjne odprawiana jest od godziny 15.00, ale ludzi przychodzi bardzo mało. Jednak wieczorem odbywa się Nabożeństwo „Siedmiu Słów”, a potem „teatr” zdjęcia Pana Jezusa z krzyża, figurę składa się do przeszklonej i oświetlonej trumny i z figurami Matki Bożej, św. Jana i patrona parafii idą w procesji, która również trwa do północy. Kiedyś te procesje miały charakter bardzo religijny, ale dzisiaj, dla większości przemieniły się w wydarzenie kulturalne, więc idą z telefonami komórkowymi w jednej ręce i z napojami w drugiej, rozmawiając na głos z przyjaciółmi i bawiąc się w najlepsze... Z kolei w Wielką Sobotę wszystkie kościoły są zamknięte, a Msze św. rozpoczynają się po zachodzie słońca. W wielu parafiach, po zakończeniu tejże Mszy św. odbywają się „procesje”. Napisałem to w cudzysłowie, bo polegają one na tym, że wynosi się z kościoła figurę Zmartwychwstałego. Staje się z nią po przeciwnej stronie rynku, czy placu przy którym stoi kościół. Następnie kobiety wychodzą z figurą Matki Bożej, a mężczyźni z figurą św. Jana apostoła. Na umówiony sygnał rozpoczyna się bieg z figurami i zawody, która grupa pierwsz dobiegnie do figury Chrystusa. Podem już wspólnie wracają do kościoła. W innych parafiach owa procesja wygląda podobnie, ale bez biegu, ze spokojem idą do figury Zmartwychwstałego. Na szczęście, w obu parafiach, w których pomagam, nie ma takich figur, więc nie będzie „procesji - biegu”.

             W tym świętym czasie, nie tylko przypomnienia tego, co stało się 2000 lat temu, ale przeżywania Misterium naszego Odkupienia w każdej Mszy św. życzę nam wszystkim, byśmy mogli dostąpić chwały Zmartwychwstałego. Życzę nam wszystkim prawdziwej miłości, radości i pokoju - owoców Ofiary Chrystusowej.


p. Andrés ofm

Serdecznie pozdrawiam!


Rok temu, od dwóch tygodni byłem już w Polsce; czas biegnie niesamowicie szybko. Od połowy października jestem w Trinidad. Najpierw mówiliśmy z Prowincjałem o mojej pomocy tutaj do stycznia, lutego, kiedy to odbędzie się Kapituła i nowy zarząd będzie robił przenosiny. Na Kapitule, już nowy Prowincjał prosił, żebym został w Trinidad do pierwszego posiedzenia nowego zarządu, kiedy to będą planowane przenosiny. Jednak przedem Prowincjał chciał się spotkać ze wszystkimi Współbraćmi, więc posiedzenie zostało zaplanowane na 10 maja, a przenosiny są zaplanowane na czerwiec. Taki tymczasowy pobyt, nawet trwający ponad pół roku, ale „dzielony” na takie krótkie „odcinki” dwu - trzymiesięczne nie pozwalają na jakąś konkretną pracę duszpasterską. Jestem więc tutaj i robię co jest możliwe, choć wiele tego nie da się wiele...

               Dzisiaj jest Wielka Sobota. Msze św. są dopiero w nocy, więc mam sporo wolnego czasu i piszę. Tutaj, w Wikariacie Apostolskim w Beni, obchody Triduum paschalnego są trochę inne i dla nas, Polaków, są trochę „dziwne”. Między rytami sprawowanymi w Kościele na całym świecie, jest wiele elementów lokalnych (czasami sprzecznych z liturgią powszechną). Jednak trzeba brać pod uwagę fakt, że chrześcijaństwo dotarło tutaj z jezuitami hiszpańskimi przed 300 laty. Dokłanie 100 lat temu powstał Wikariat Apostolski fundowany na bazie misji franciszkanów hiszpańskich. Oni też przywieźli ze sobą zwyczaje ze swoich rodzinnych parafii, czy klasztorów. Jeszcze do niedawna w Wielki Czwartek, po Mszy św, chociaż w kościele trwała adoracja, ale nie było na niej prawie nikogo, bo wszyscy szli na procesję niosąc figury świętych (taka procesja trwała do północy).  Wielki Piątek jest w Boliwii dniem wolnym od pracy. Nabożeństwo Pasyjne odprawiana jest od godziny 15.00, ale ludzi przychodzi bardzo mało. Jednak wieczorem odbywa się Nabożeństwo „Siedmiu Słów”, a potem „teatr” zdjęcia Pana Jezusa z krzyża, figurę składa się do przeszklonej i oświetlonej trumny i z figurami Matki Bożej, św. Jana i patrona parafii idą w procesji, która również trwa do północy. Kiedyś te procesje miały charakter bardzo religijny, ale dzisiaj, dla większości przemieniły się w wydarzenie kulturalne, więc idą z telefonami komórkowymi w jednej ręce i z napojami w drugiej, rozmawiając na głos z przyjaciółmi i bawiąc się w najlepsze... Z kolei w Wielką Sobotę wszystkie kościoły są zamknięte, a Msze św. rozpoczynają się po zachodzie słońca. W wielu parafiach, po zakończeniu tejże Mszy św. odbywają się „procesje”. Napisałem to w cudzysłowie, bo polegają one na tym, że wynosi się z kościoła figurę Zmartwychwstałego. Staje się z nią po przeciwnej stronie rynku, czy placu przy którym stoi kościół. Następnie kobiety wychodzą z figurą Matki Bożej, a mężczyźni z figurą św. Jana apostoła. Na umówiony sygnał rozpoczyna się bieg z figurami i zawody, która grupa pierwsz dobiegnie do figury Chrystusa. Podem już wspólnie wracają do kościoła. W innych parafiach owa procesja wygląda podobnie, ale bez biegu, ze spokojem idą do figury Zmartwychwstałego. Na szczęście, w obu parafiach, w których pomagam, nie ma takich figur, więc nie będzie „procesji - biegu”.

             W tym świętym czasie, nie tylko przypomnienia tego, co stało się 2000 lat temu, ale przeżywania Misterium naszego Odkupienia w każdej Mszy św. życzę nam wszystkim, byśmy mogli dostąpić chwały Zmartwychwstałego. Życzę nam wszystkim prawdziwej miłości, radości i pokoju - owoców Ofiary Chrystusowej.


p. Andrés ofm

 
List o. Lecha - Boże Narodzenie 2015

Trinidad, 27 listopada 2015

 

Serdecznie pozdrawiam!

Od poniedziałku jestem w Trinidad uczestnicząc w czymś w rodzaju dorocznego Synodu naszego Wikariatu. Ale jutro już wracam do parafii, aby w niedzielę rozpocząć Adwent. To czas przygotowania na powtórne przyjście Chrystusa. To też czas na przygotowanie się na radosne wspomnienie Jego przyjścia na świat przed dwoma tysiącami lat. Ale przede wszystkim to czas na spotkanie z Tym, który przychodzi i dzisiaj w Eucharystii.

 

W minioną niedzielę, w Uroczystość Chrystusa Króla, zakończyliśmy w Boliwii Rok Eucharystyczny. Był to rok szczególny dla tutejszego Kościoła, bo to i wizyta Ojca św. Franciszka i Kongres Eucharystyczny.

W naszej parafii też był to rok szczególny, bo rozpoczęliśmy go (jeszcze w Adwencie ubiegłego roku) I Parafialnym Kongresem Eucharystycznym, a ukończyliśmy poświęceniem Kaplicy Wieczystej Adoracji Najśw. Sakramentu. Ta kaplica, to pomieszczenie 3,5 m x 3,5 m dobudowane do budynku kościoła parafialnego. Budowę rozpoczęliśmy na początku października, a Biskup poświęcił ją i, po raz pierwszy, dokonał wystawienia Najśw. Sakrament w niedzielę 15 listopada na zakończenie Mszy św. z udzieleniem sakramentu bierzmowania.

Trzy tygodnie wcześniej mieliśmy uroczystość I Komunii św. podczas dwóch Mszy św.: w kościele parafialnym i w kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia. A przed tygodniem była I Komunia św. i bierzmowanie w jednej z wiosek.

Od poniedziałku zacznę kontunuację remontu salek parafialnych. Jeszcze przed odpustem parafialnym (22 lipca), w ramach projektu zostały założone nowe głośniki w kościele. Zamiast 16, które były przedtem, teraz są 32. To znacznie poprawiło słyszalność w kościele. Stare głośniki, które są jeszcze w dobrym stanie zostaną zainstalowane w największej sali parafialnej zwanej teatrem. Również w ramach tego projektu jeszcze w ubiegłym roku zostały wybudowane nowe ubikacje przy salkach parafialnych oraz jedno z pomieszczeń zostało przerobione na kuchnię dla potrzeb różnych spotkań.

No a najważniejsze było ukończenie kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia. Poświęcił ją nasz Biskup 20 lipca 2014. Jednak dopiero we wrześniu tego roku zostały zrobione ławki. Drewno na nie (specjalnie cięte deski o szerokości ponad 50 cm i grubości ponad 5 cm) otrzymałem jeszcze w ubiegłym roku, ale potrzebny był czas, by drewno odpowiednio wyschło.

Chociaż na budowę kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzi pieniądze były darowizną z Niemiec (od organizacji zajmującej się pomocą misjom), a na remont salek parafialnych i zmianę nagłośnienia w kościele otrymaliśmy dotację z Papieskich Dzieł Misyjnych, ale nie było ich tyle, by pokryć wszystkie koszty. Na budowę kaplicy Wieczystej Adoracji były organizowane zbiórki pieniędzy w parafii, ale te pokryły zaledwie 60% kosztów. I właśnie ofiary z Polski uzupełniły to, co brakowało. Za te wszystkie ofiary jeszcze raz serdecznie dziękuję. Dziękuję także za każdą modlitę, bo to dzięki niej Bóg daje siły do realizacji wszystkiego.

 

Od najbliższej niedzieli będziemy przeżywali Adwent, a potem Pamiątkę Narodzenia Jezusa. Niech Ten, który przyszedł na świat, by przynieść swoją Miłość - pomnaża naszą miłość do Boga i do wszystkich; Ten który przyniósł swój Pokój - umacnia nasze życie w pokoju ze wszystkimi i Ten, który przyniósł swą Radość - pomaga nam nieść naszą radość wszystkim i niech Ten, który przyniósł na świat swe Błogosławieństwo, uczy nas dzielić się nim z naszymi bliźnimi.

 

P. Andrés Z. Włodarczyk OFM

 

Trinidad, 27 listopada 2015

 

Serdecznie pozdrawiam!

Od poniedziałku jestem w Trinidad uczestnicząc w czymś w rodzaju dorocznego Synodu naszego Wikariatu. Ale jutro już wracam do parafii, aby w niedzielę rozpocząć Adwent. To czas przygotowania na powtórne przyjście Chrystusa. To też czas na przygotowanie się na radosne wspomnienie Jego przyjścia na świat przed dwoma tysiącami lat. Ale przede wszystkim to czas na spotkanie z Tym, który przychodzi i dzisiaj w Eucharystii.

 

W minioną niedzielę, w Uroczystość Chrystusa Króla, zakończyliśmy w Boliwii Rok Eucharystyczny. Był to rok szczególny dla tutejszego Kościoła, bo to i wizyta Ojca św. Franciszka i Kongres Eucharystyczny.

W naszej parafii też był to rok szczególny, bo rozpoczęliśmy go (jeszcze w Adwencie ubiegłego roku) I Parafialnym Kongresem Eucharystycznym, a ukończyliśmy poświęceniem Kaplicy Wieczystej Adoracji Najśw. Sakramentu. Ta kaplica, to pomieszczenie 3,5 m x 3,5 m dobudowane do budynku kościoła parafialnego. Budowę rozpoczęliśmy na początku października, a Biskup poświęcił ją i, po raz pierwszy, dokonał wystawienia Najśw. Sakrament w niedzielę 15 listopada na zakończenie Mszy św. z udzieleniem sakramentu bierzmowania.

Trzy tygodnie wcześniej mieliśmy uroczystość I Komunii św. podczas dwóch Mszy św.: w kościele parafialnym i w kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia. A przed tygodniem była I Komunia św. i bierzmowanie w jednej z wiosek.

Od poniedziałku zacznę kontunuację remontu salek parafialnych. Jeszcze przed odpustem parafialnym (22 lipca), w ramach projektu zostały założone nowe głośniki w kościele. Zamiast 16, które były przedtem, teraz są 32. To znacznie poprawiło słyszalność w kościele. Stare głośniki, które są jeszcze w dobrym stanie zostaną zainstalowane w największej sali parafialnej zwanej teatrem. Również w ramach tego projektu jeszcze w ubiegłym roku zostały wybudowane nowe ubikacje przy salkach parafialnych oraz jedno z pomieszczeń zostało przerobione na kuchnię dla potrzeb różnych spotkań.

No a najważniejsze było ukończenie kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia. Poświęcił ją nasz Biskup 20 lipca 2014. Jednak dopiero we wrześniu tego roku zostały zrobione ławki. Drewno na nie (specjalnie cięte deski o szerokości ponad 50 cm i grubości ponad 5 cm) otrzymałem jeszcze w ubiegłym roku, ale potrzebny był czas, by drewno odpowiednio wyschło.

Chociaż na budowę kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzi pieniądze były darowizną z Niemiec (od organizacji zajmującej się pomocą misjom), a na remont salek parafialnych i zmianę nagłośnienia w kościele otrymaliśmy dotację z Papieskich Dzieł Misyjnych, ale nie było ich tyle, by pokryć wszystkie koszty. Na budowę kaplicy Wieczystej Adoracji były organizowane zbiórki pieniędzy w parafii, ale te pokryły zaledwie 60% kosztów. I właśnie ofiary z Polski uzupełniły to, co brakowało. Za te wszystkie ofiary jeszcze raz serdecznie dziękuję. Dziękuję także za każdą modlitę, bo to dzięki niej Bóg daje siły do realizacji wszystkiego.

 

Od najbliższej niedzieli będziemy przeżywali Adwent, a potem Pamiątkę Narodzenia Jezusa. Niech Ten, który przyszedł na świat, by przynieść swoją Miłość - pomnaża naszą miłość do Boga i do wszystkich; Ten który przyniósł swój Pokój - umacnia nasze życie w pokoju ze wszystkimi i Ten, który przyniósł swą Radość - pomaga nam nieść naszą radość wszystkim i niech Ten, który przyniósł na świat swe Błogosławieństwo, uczy nas dzielić się nim z naszymi bliźnimi.

 

P. Andrés Z. Włodarczyk OFM

 

 
List o. Lecha - Listopad 2014

Trinidad, 21.10. 2014

 

Serdecznie wszystkich pozdrawiam!

 

Czas leci jak woda, mówi przysłowie. Tak niedawno było zagrożenie powodziowe, potem Wielkanoc, a tu już październik dobiega końca. Dzisiaj przyjechałem do Trinidad, żeby załatwić nowy dowód osobisty i prawo jazdy (tutaj te oba dokumenty są wydawane tylko na 5 lat). Mam też okazję wejścia na internet, bo w Magdalena jest to możliwe tylko czsami i w dodatku między 4 i 5 nad ranem. Jest więc okazja, by coś wysłać do Was. W niedzielę, 19 października przeżywaliśmy dwie I Komunie św.: pierwszą,  o godzinie 9.00 w kościele parafialnym, a o godizinie 11.00 drugą - w kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia. W kościele było 49 dzieci i 8 w kaplicy. Kiedy na spotkaniu z rodzicami zproponowałem I Komunię św. w kaplicy dla dzieci z trzech dzielnic należących do Ośrodka Duszpasterskiego p.w. Bożego Miłosierdzia myślałem, że będą przeciwni. Jednak wszyscy byli „za”. Potem pytałem, jakie komentarze rodziców były na ich spotkaniu katechetycznym i okazało się, że to, co wyrazili na spotkaniu ze mną, całkowicie potwierdzili.

Jednak problem był z kupieniem podręczników. Zadzwoniłem do wydawncictwa Sióstr w Taricha i nie było osoby odpowiedzialnej za sprzedaż. Dano mi jakiś numer telefonu komórkowego i gdy zadzwoniłem, usłyszałem: „Nie ma takiego numeru. Nie ma takiego numeru.” Tego samego dnia leciałem do Trinidad. Myślałem, że z klasztoru zadzwonię ponownie do Sióstr. Niestety, od połodnia aż do godziny 21.00 nikt nie odbierał telefonu. Wieczorem wszedłem na internet i znalazłem całą „litanię” różnych katechizmów i wszystkie miały bardzo podobne tematy. Spodobał mi się jeden katechizm napisany dość prostym językiem z dołączonym  wyjaśnieniem wszystkich części Mszy św. Przyszło mi na myśl, żeby zrobić coś podobnego, ale Mszę św. „rozłożyć” na 20 części, wyjaśnić ich znaczenie i do każdej z nich dopasować jakieś zagadnienie z doktryny naszej wiary. Kiedy już w domu zacząłem uważnie czytać tekst katechizmu z internetu (nie pamiętam czy był to chilijski, czy paragwajski) okazało się, że pomimo prostoty języka, nie nadaje się na nasze realia, bo zakłada jakąś znajomość doktryny, której nasze dzieci nie posiadają. Zabrałem się więc do pisania wszystkiego od początku. Pisałem z tygodnia na tydzień tak, żeby dzieci miały tekst na każdą niedzielę (katechezy dla nich są po porannej Mszy św.), a drugi tekst dla rodziców, którzy mieli swoje spotkania katechetyczne w połowie tygodnia. Jakoś udało się.

Kiedy miałem już połowę z 20 tematów, przyjechał Biskup na Odpust parafialny. Pokazałem mu te „zrobione” już tematy dla dzieci i dla rodziców, no i Biskupowi się spodobały. Nawet sam się zaofiarował, że zrobi korektę. Tydzień temu przesłałem mu teksty obu katechizmów. A dzisiaj, kiedy się z nim spotkałem, natychmiast mnie poinformował, że katechizmy otrzymał, przegrał do swojego komputera i jak wszystko poprawi, natychmiast mi odeśle. Pomysł jest taki, by przedstawić te katechizmy na czymś w rodzaju Synodu Wikariatu, który rozpocznie się 24 listopada i kto chce, nie je kopiuje. Katechizmy są w formie broszury (trochę ponad 50 stron formatu A4) z miejsem do zapisywania, jest to więc książka i jednocześnie zeszyt. Taki katechizm - kserokopia  kosztuje około 10 Bolivianos (prawie 1,50 dolar USA). Normalna książka to około 20 Bolivianos plus zeszyt (przynajmniej 2 Bolivianos); jest więc znaczna różnica w cenie.

W taki oto sposób będziemy mieli dużo tańszy katechizm, łatwy do nabycia (bo nie trzeba go sprowadzać z odległego o prawie 1000 km Tarija) i ze szczegółowym wyjaśnieniem wszystkich części Mszy św. (w katechiźmie z Tarija był tylko jeden temat poświęcony Mszy św.). Katechizm będzie też naszym wkładem w zaplanowany na rok 2015 Narodowy Kongres Eucharystyczny.

To co nas czeka jeszcze w tym roku: 23 listopada będzie bierzmowanie, no i tydzień później zaczyna się Adwent, a więc i Roraty. Potem już Boże Narodzenie i... żegnaj roku 2014. A z prac remontowo budowlanych, to dokończenie instalacji nowego nagłośnienia w kościele i dokończenie remontu „Centrum pastoralnego” (całego kompleksu salek parafialny).

To tyle, bo minęła już godzina 23, a mój dzień dzisiaj zaczął się dość wcześnie, bo o godzinie 3.00. O godzinie 4.10 wyjechałem z Magdalena i do Trinidad dotarłem o godzinie 9.20.

Dobranoc! I z Bogiem!

p. Andrés ofm

 

 

 

Po Mszy św. w kościele parafialnym.

 

 
 

Po Mszy św. w kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia.

Trinidad, 21.10. 2014

 

Serdecznie wszystkich pozdrawiam!

 

Czas leci jak woda, mówi przysłowie. Tak niedawno było zagrożenie powodziowe, potem Wielkanoc, a tu już październik dobiega końca. Dzisiaj przyjechałem do Trinidad, żeby załatwić nowy dowód osobisty i prawo jazdy (tutaj te oba dokumenty są wydawane tylko na 5 lat). Mam też okazję wejścia na internet, bo w Magdalena jest to możliwe tylko czsami i w dodatku między 4 i 5 nad ranem. Jest więc okazja, by coś wysłać do Was. W niedzielę, 19 października przeżywaliśmy dwie I Komunie św.: pierwszą,  o godzinie 9.00 w kościele parafialnym, a o godizinie 11.00 drugą - w kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia. W kościele było 49 dzieci i 8 w kaplicy. Kiedy na spotkaniu z rodzicami zproponowałem I Komunię św. w kaplicy dla dzieci z trzech dzielnic należących do Ośrodka Duszpasterskiego p.w. Bożego Miłosierdzia myślałem, że będą przeciwni. Jednak wszyscy byli „za”. Potem pytałem, jakie komentarze rodziców były na ich spotkaniu katechetycznym i okazało się, że to, co wyrazili na spotkaniu ze mną, całkowicie potwierdzili.

Jednak problem był z kupieniem podręczników. Zadzwoniłem do wydawncictwa Sióstr w Taricha i nie było osoby odpowiedzialnej za sprzedaż. Dano mi jakiś numer telefonu komórkowego i gdy zadzwoniłem, usłyszałem: „Nie ma takiego numeru. Nie ma takiego numeru.” Tego samego dnia leciałem do Trinidad. Myślałem, że z klasztoru zadzwonię ponownie do Sióstr. Niestety, od połodnia aż do godziny 21.00 nikt nie odbierał telefonu. Wieczorem wszedłem na internet i znalazłem całą „litanię” różnych katechizmów i wszystkie miały bardzo podobne tematy. Spodobał mi się jeden katechizm napisany dość prostym językiem z dołączonym  wyjaśnieniem wszystkich części Mszy św. Przyszło mi na myśl, żeby zrobić coś podobnego, ale Mszę św. „rozłożyć” na 20 części, wyjaśnić ich znaczenie i do każdej z nich dopasować jakieś zagadnienie z doktryny naszej wiary. Kiedy już w domu zacząłem uważnie czytać tekst katechizmu z internetu (nie pamiętam czy był to chilijski, czy paragwajski) okazało się, że pomimo prostoty języka, nie nadaje się na nasze realia, bo zakłada jakąś znajomość doktryny, której nasze dzieci nie posiadają. Zabrałem się więc do pisania wszystkiego od początku. Pisałem z tygodnia na tydzień tak, żeby dzieci miały tekst na każdą niedzielę (katechezy dla nich są po porannej Mszy św.), a drugi tekst dla rodziców, którzy mieli swoje spotkania katechetyczne w połowie tygodnia. Jakoś udało się.

Kiedy miałem już połowę z 20 tematów, przyjechał Biskup na Odpust parafialny. Pokazałem mu te „zrobione” już tematy dla dzieci i dla rodziców, no i Biskupowi się spodobały. Nawet sam się zaofiarował, że zrobi korektę. Tydzień temu przesłałem mu teksty obu katechizmów. A dzisiaj, kiedy się z nim spotkałem, natychmiast mnie poinformował, że katechizmy otrzymał, przegrał do swojego komputera i jak wszystko poprawi, natychmiast mi odeśle. Pomysł jest taki, by przedstawić te katechizmy na czymś w rodzaju Synodu Wikariatu, który rozpocznie się 24 listopada i kto chce, nie je kopiuje. Katechizmy są w formie broszury (trochę ponad 50 stron formatu A4) z miejsem do zapisywania, jest to więc książka i jednocześnie zeszyt. Taki katechizm - kserokopia  kosztuje około 10 Bolivianos (prawie 1,50 dolar USA). Normalna książka to około 20 Bolivianos plus zeszyt (przynajmniej 2 Bolivianos); jest więc znaczna różnica w cenie.

W taki oto sposób będziemy mieli dużo tańszy katechizm, łatwy do nabycia (bo nie trzeba go sprowadzać z odległego o prawie 1000 km Tarija) i ze szczegółowym wyjaśnieniem wszystkich części Mszy św. (w katechiźmie z Tarija był tylko jeden temat poświęcony Mszy św.). Katechizm będzie też naszym wkładem w zaplanowany na rok 2015 Narodowy Kongres Eucharystyczny.

To co nas czeka jeszcze w tym roku: 23 listopada będzie bierzmowanie, no i tydzień później zaczyna się Adwent, a więc i Roraty. Potem już Boże Narodzenie i... żegnaj roku 2014. A z prac remontowo budowlanych, to dokończenie instalacji nowego nagłośnienia w kościele i dokończenie remontu „Centrum pastoralnego” (całego kompleksu salek parafialny).

To tyle, bo minęła już godzina 23, a mój dzień dzisiaj zaczął się dość wcześnie, bo o godzinie 3.00. O godzinie 4.10 wyjechałem z Magdalena i do Trinidad dotarłem o godzinie 9.20.

Dobranoc! I z Bogiem!

p. Andrés ofm

 

 

 

Po Mszy św. w kościele parafialnym.

 

 
 

Po Mszy św. w kaplicy p.w. Bożego Miłosierdzia.

 
List o. Lecha - Wielkanoc 2014

Zmiany klimatu odczuwalne są na całej Ziemi. W Boliwii tym razem przejawiło się to niezwykłymi opadami deszczu. Choć to pora deszczowa, ale było tak, że w niektórych miejscach w ciągu trzech dni spadło więcej wody, niż w ciągu całego poprzedniego roku. Od końca stycznia 2014 roku zaczęły podnosić się rzeki w całym departamencie Beni. Pierwsze było Guayamerín i Riberalta. Potem przeszła kolej na inne tereny. Także część Trinidad została zalana wodą. Obok powodzi z wylanych rzek nastąpiły też powodzie z bardzo obficie padających deszczy. Wiele wiosek zostało całkowicie zalanych wodą. Drogi albo znalazły się pod wodą, albo, całkowicie rozmyte, stały się nieprzejezdne. Do większych miast można było dotrzeć tylko awionetką, albo łodzią. Ale też, jak wioski w Parku Narodowym Isibure Secure, jedyną możliwością było dotarcie helikopterem, a i to, ze względu na ciągle padające deszcze, często było niemożliwe.

W Magdalena rzeka Itonamas też poszła w górę. Zalało kilka położonych niżej domów. Jeszcze kilka inny zostało zalanych przez wody z deszczów. W sumie osiemnaście rodzin zostało poszkodowanych. Jednak dojazd do wszystkich wiosek został przerwany przez wody deszczowe.

W poniedziałek, 24 lutego podczas wieczornej Mszy św. modliliśmy się o to, by Bóg nie dozwolił aby zalała nas fala powodzi. Po Mszy św., z figurą św. Marii Magdaleny poszliśmy w procesji nad rzekę. Podczas procesji odmawialiśmy Psalm 50 i litanię do "Wszystkich Świętych". Nad rzeką było nabożeństwo pokutne i prośby o oddalenie powodzi. A po nabożeństwie stało się coś niezwykłego. Przygotowując procesję, miałem "pomysł" na to, co robić podczas drogi nad rzekę, co robić nad rzeką, ale cały dzień zastanawiałem się, jak ma wyglądać powrót do kościoła. No i niczego nie wymyśliłem. Gdyby to była procesja bez figury, to nie byłoby problem, bo na koniec nabożeństwa nad rzeką bym udzielił błogosławieństwa i wszyscy by się rozeszli. Jednak teraz miała być niesiona figura, która ma prawie 1,50 m wysokości i jest rzeźbą z drewna (osiem osób niosąc figurę sporo się namęczy). Pod koniec Mszy św. przyszedł mi "pomysł": skoro procesja ma charakter błagalno - pokutny, to powrót do kościoła niech będzie w ciszy, niech każdy modli się w milczeniu. I stał się cud! Absolutna cisza! Wróciliśmy do kościoła i tu było błogosławieństwo końcowe.

W sobotę przed karnawałem (1 marca 2014) dotarła wiadomość, że sąsiednie (oddalone o 86 km) San Ramón zostało w części zalane powodzią z wylanej rzeki Machuco. W czwartek po Środzie Popielcowej wody tej samej rzeki przerwało wały w San Joaquín (oddalonego od San Samón o jakieś 25 km). Tam woda z furią wdarła do miasta i zalała ponad sto domów. Teraz groziło, to samo w Magdalena, bo chociaż naszą rzeką nie płynęłą wyższa woda, ale łączy się ona z Machuco i wpływa do rzeki Mamoré, a poziom tej ostatniej był o 1,5 m wyższy od Itonamas i Machuco i stanowił swoistą zaporę. Woda z rzek nie mogąc ujść, podnosiła poziom i występowała z brzegów. Jednak Itonamas wylała zanim wysoki poziom dotał do Magdalena. Ale wystąpiło też nowe niebezpieczeństwo. Teraz wylane wody z Machuco zaczęły płynąć w kierunku Magdalena tworząc coś w rodzaju rzeki o szerokości jakiś 20 - 30 km. Na szczęście, pod koniec drugiego tygodnia Wielkiego Postu deszcze przestały padać tak obficie i poziom wód zatrzymał się nie zalewając już nowych terenów.


Możemy być wdzięczni Bogu. Z całej północnej części departamentu Beni najmniej ucierpieliśmy. Zalanych zostało zaledwie kilka domów, tylko dwie wioski w części zostały zalane wylewem rzeki Itonamas. No i drogi są nieprzejezdne. Nie można umniejszaś cierpienia tych, którzy u nas doświadczyli powodzi, ale w porównaniu z innymi regionami departamentu trzeba powiedzieć, że jesteśmy jedynym miastem i "powiatem", który powódź prawie ominęła.

Jednak także u nas straszliwie ucierpiały pastwiska i jeszcze długo nie będą nadawały się do użytku. Specjaliści przewidują, że wody będą opadały bardzo wolno, bo ziemia jest niesamowicie przesiąknięta i nie jest wstanie "wpić" tej, która stoi na powierzchni. Już w tej chwili liczy się, że w całym departamęcie Beni padło jakieś 430 tysięcy (!) krów, a przecież to właśnie chodowla bydła jest tutaj głównym źródłem dochodu ludności.


A teraz rozpoczął się Wielki Tydzień - czas, w którym przypominamy Miłość Ojca, który przyjął Ofiarę swojego Syna. Niech ta Ofiara przemienia nasze życie i napełni nas błogosławieństwem i radością ze spotkania ze Zmartwychwstałym Chrystusem.


Z najseredznieszymi życzeniami:

o. Lech ofm


Zmiany klimatu odczuwalne są na całej Ziemi. W Boliwii tym razem przejawiło się to niezwykłymi opadami deszczu. Choć to pora deszczowa, ale było tak, że w niektórych miejscach w ciągu trzech dni spadło więcej wody, niż w ciągu całego poprzedniego roku. Od końca stycznia 2014 roku zaczęły podnosić się rzeki w całym departamencie Beni. Pierwsze było Guayamerín i Riberalta. Potem przeszła kolej na inne tereny. Także część Trinidad została zalana wodą. Obok powodzi z wylanych rzek nastąpiły też powodzie z bardzo obficie padających deszczy. Wiele wiosek zostało całkowicie zalanych wodą. Drogi albo znalazły się pod wodą, albo, całkowicie rozmyte, stały się nieprzejezdne. Do większych miast można było dotrzeć tylko awionetką, albo łodzią. Ale też, jak wioski w Parku Narodowym Isibure Secure, jedyną możliwością było dotarcie helikopterem, a i to, ze względu na ciągle padające deszcze, często było niemożliwe.

W Magdalena rzeka Itonamas też poszła w górę. Zalało kilka położonych niżej domów. Jeszcze kilka inny zostało zalanych przez wody z deszczów. W sumie osiemnaście rodzin zostało poszkodowanych. Jednak dojazd do wszystkich wiosek został przerwany przez wody deszczowe.

W poniedziałek, 24 lutego podczas wieczornej Mszy św. modliliśmy się o to, by Bóg nie dozwolił aby zalała nas fala powodzi. Po Mszy św., z figurą św. Marii Magdaleny poszliśmy w procesji nad rzekę. Podczas procesji odmawialiśmy Psalm 50 i litanię do "Wszystkich Świętych". Nad rzeką było nabożeństwo pokutne i prośby o oddalenie powodzi. A po nabożeństwie stało się coś niezwykłego. Przygotowując procesję, miałem "pomysł" na to, co robić podczas drogi nad rzekę, co robić nad rzeką, ale cały dzień zastanawiałem się, jak ma wyglądać powrót do kościoła. No i niczego nie wymyśliłem. Gdyby to była procesja bez figury, to nie byłoby problem, bo na koniec nabożeństwa nad rzeką bym udzielił błogosławieństwa i wszyscy by się rozeszli. Jednak teraz miała być niesiona figura, która ma prawie 1,50 m wysokości i jest rzeźbą z drewna (osiem osób niosąc figurę sporo się namęczy). Pod koniec Mszy św. przyszedł mi "pomysł": skoro procesja ma charakter błagalno - pokutny, to powrót do kościoła niech będzie w ciszy, niech każdy modli się w milczeniu. I stał się cud! Absolutna cisza! Wróciliśmy do kościoła i tu było błogosławieństwo końcowe.

W sobotę przed karnawałem (1 marca 2014) dotarła wiadomość, że sąsiednie (oddalone o 86 km) San Ramón zostało w części zalane powodzią z wylanej rzeki Machuco. W czwartek po Środzie Popielcowej wody tej samej rzeki przerwało wały w San Joaquín (oddalonego od San Samón o jakieś 25 km). Tam woda z furią wdarła do miasta i zalała ponad sto domów. Teraz groziło, to samo w Magdalena, bo chociaż naszą rzeką nie płynęłą wyższa woda, ale łączy się ona z Machuco i wpływa do rzeki Mamoré, a poziom tej ostatniej był o 1,5 m wyższy od Itonamas i Machuco i stanowił swoistą zaporę. Woda z rzek nie mogąc ujść, podnosiła poziom i występowała z brzegów. Jednak Itonamas wylała zanim wysoki poziom dotał do Magdalena. Ale wystąpiło też nowe niebezpieczeństwo. Teraz wylane wody z Machuco zaczęły płynąć w kierunku Magdalena tworząc coś w rodzaju rzeki o szerokości jakiś 20 - 30 km. Na szczęście, pod koniec drugiego tygodnia Wielkiego Postu deszcze przestały padać tak obficie i poziom wód zatrzymał się nie zalewając już nowych terenów.


Możemy być wdzięczni Bogu. Z całej północnej części departamentu Beni najmniej ucierpieliśmy. Zalanych zostało zaledwie kilka domów, tylko dwie wioski w części zostały zalane wylewem rzeki Itonamas. No i drogi są nieprzejezdne. Nie można umniejszaś cierpienia tych, którzy u nas doświadczyli powodzi, ale w porównaniu z innymi regionami departamentu trzeba powiedzieć, że jesteśmy jedynym miastem i "powiatem", który powódź prawie ominęła.

Jednak także u nas straszliwie ucierpiały pastwiska i jeszcze długo nie będą nadawały się do użytku. Specjaliści przewidują, że wody będą opadały bardzo wolno, bo ziemia jest niesamowicie przesiąknięta i nie jest wstanie "wpić" tej, która stoi na powierzchni. Już w tej chwili liczy się, że w całym departamęcie Beni padło jakieś 430 tysięcy (!) krów, a przecież to właśnie chodowla bydła jest tutaj głównym źródłem dochodu ludności.


A teraz rozpoczął się Wielki Tydzień - czas, w którym przypominamy Miłość Ojca, który przyjął Ofiarę swojego Syna. Niech ta Ofiara przemienia nasze życie i napełni nas błogosławieństwem i radością ze spotkania ze Zmartwychwstałym Chrystusem.


Z najseredznieszymi życzeniami:

o. Lech ofm

 


Serdecznie pozdrawiam!



Dziękuję ks. Proboszczowi za zaproszenie na uroczystości związane z peregrynacją kopii Obrazu Jasnogórskiego, niestety nie mogłem z niego skorzystać, bo... byłby problem z powrotem do mojej parafii na nasze Uroczystości.

Jestem w tej chwili w Santa Cruz, przyjechałem zrobić badania lekarskie i odpocząć, a jest po czym. Lipiec, to miesiąc uroczystości. Zaraz w pierwszym dniu miesiąca przeżywaliśmy Uroczystość Najśw. Serca Pana Jezusa. Na wzór starej tradycji ostrowskiej, po wieczornej Mszy św. wyszliśmy w procesji z Najśw. Sakramentem do ołtarza, który był przed budynkiem tutejszego „Urzędu Misata i Powiatu”. Tutaj, po odmówionej Litanii odmówiliśmy Akt Poświęcenia Parafii i Miasta Najśw. Sercu Pana Jezusa.
Od 7 lipca rozpoczęła się Nowenna przed Uroczystością Matki Bożej z Góry Karmel, a od 13 lipca doszła do tego Nowenna przed odpustem parafialnym. W dniu 16 lipca od rana mieliśmy „Dzień chorych”, od godz. 8.00 spowiedź, o godz. 10.00 Msza św. z sakramentem namaszczenia, a po Mszy św. spotkanie przy kawie. Po południu Msza św. z Uroczystości i procesja z figurą Matki Bożej.
Od 18 lipca już miałem gości, bo następnego dnia mieliśmy Kapitułę Wspólnoty Lokalnej. Tu małe wyjaśnienie: W naszych klasztorach, co jakiś czas przełożony zwołuje Kapitułę Domowa dla omówienia najważniejszych spraw związanych z funkcjonowaniem klasztoru i duszpasterstwem. W naszej rzeczywistości, gdy każdy jest sam na parafii, jesteśmy podzieleni na małe Wspólnoty Lokalne. Jest nas trzech: gwardian – Hiszpan, oraz Niemiec i ja. Raz na kwartał organizuje się naszą Kapitułę.
Dnia 21 lipca rano rozpoczęły się uroczystości: figurę św. Marii Magdaleny wyniesiono przed kościół i odbył się przemarsz różnych grup w tradycyjnych strojach, ze śpiewami i tańcami. Tego dnia w południe przyjechł też bp. Roberto, poprzedni proboszcz. Wieczorna Msza św. z proceją rozpoczęła odpust parafialny.
W piątek, 22 lipca, uroczystą Mszę św., której przewodniczył Biskup, zakończyła również procesja z figurą Patronki parafii. Podobnie było w sobotę i w niedzielę. Zakończenie odpustu nastąpiło 29 lipca. Znowu rano Msza św. z procesją. Tym razem procesji prewodniczył... Sub-Gobernador. Odpowiedniki polskich województw są podzielone na regiony, na których czele stoi „Podgubernator”. Ponieważ ja mam problemy z udziałem w takich procesjach, bo są dość długie, to gdy jest z figurą, a nie z Najśw. Sakramentem, świeccy idą sami. Kiedy poprosiłem Podgubernatora, żeby przewodniczył procesji, był wniebowzięty i tak przejęty, że ręce mu się trzęsły.
Po wszystkiemu mogłem spokojnie pojechać do Santa Cruz. Korzystając z okazji, że jeden z księży Boliwijczyków zastąpi mnie 7 sierpnia, mogę wyjechać na dwa tygodnie.
A teraz trochę o pracach w parafii. Mamy prawię sto dzieci do I Komunii św. Uroczystość mamy przewidzianą na 23 października. W następną niedzielę mamy przewidziane bierzmowanie, które otrzyma prawie czterdziestu kandydatów. A teraz, w sierpniu i wrześniu rozpoczniemy przygotowanie do I Komunii św. i bierzmowania na wioskach. To przygotowanie będzie trwało do maja, czerwca przyszłego roku.
Ukończyliśmy remont części zakrystii, brakuje jeszcze części mebli. Kościół został wybudowany prawie przed pół wiekiem, a zakrystia do teraz była prowizorką. Ukończony też jest pokój gdzie będzie małe muzeum. Fundacja parafii Magdalena to rok 1740. Kościół z czasów jezuickich, z wielkimi ołtarzami z drewna i bogatym zdobieniem ze srebra, trzeba było rozebrać bo groził zawaleniem się. Z całego tego bogactwa został kredens z zakrystii, cztery tabernakula, dwa kielich, i siedem świeczników, wiadro na wodę święconą i trochę ozdób. Reszta została rozkradziona lub rozdana. Chcę ocalić to, co jeszcze zostało i jest świadkiem trzech wieków chrześcijaństwa indian Itonama.
Już dawno nie przeżyłem czegoś, co zdarzyło mi się 24 czerwca w małej wiosce. Kaplica to jedna ściana cała i trzy ściany na wysokość1,5 m. Reszta do dachu zamknięta drucianą siatką, a wszystko przykryte dachem z liści palmowych. W tej kaplicy zobaczyłem stojący krzyż. Końcówki krzyża obite brudną, czarną blachą, a figurka Pana Jezusa z „popękanego biało – kremowego plastiku” z odpadniętą farbą. Zamurowało mnie i stanąłem z otwartymi ze zdziwienia ustami (dosłownie). Ta „brudna blacha” to srebro – zdobienia typowe dla wyrobów w redukcjach jezuickich z XVIII wieku. Ten „popękany biało – kremowy plastiku” z odpadniętą farbą, to 30 cm wysokości figurka z... kości słoniowej. Jakiś domorosły artysta, bo wydawała mu się brzydka, pomalował ją farbą. Na szczęście z farby nie wiele zostało i nie było większego problemu ze ściągnięciem reszty. Krzyźż będzie jednym z najpiękniejszych eksponatów.
Mam nadzieję, że do 30 października (do czasu przyjazdu Biskupa na bierzmowanie) uda mi się przygotować wszystkie eksponaty i będzie można poświęcić muzeum.
To tyle wiadomości z Boliwii.

Z pozdrowieniami dla całej Parafii.

o. Lech ofm


Serdecznie pozdrawiam!



Dziękuję ks. Proboszczowi za zaproszenie na uroczystości związane z peregrynacją kopii Obrazu Jasnogórskiego, niestety nie mogłem z niego skorzystać, bo... byłby problem z powrotem do mojej parafii na nasze Uroczystości.

Jestem w tej chwili w Santa Cruz, przyjechałem zrobić badania lekarskie i odpocząć, a jest po czym. Lipiec, to miesiąc uroczystości. Zaraz w pierwszym dniu miesiąca przeżywaliśmy Uroczystość Najśw. Serca Pana Jezusa. Na wzór starej tradycji ostrowskiej, po wieczornej Mszy św. wyszliśmy w procesji z Najśw. Sakramentem do ołtarza, który był przed budynkiem tutejszego „Urzędu Misata i Powiatu”. Tutaj, po odmówionej Litanii odmówiliśmy Akt Poświęcenia Parafii i Miasta Najśw. Sercu Pana Jezusa.
Od 7 lipca rozpoczęła się Nowenna przed Uroczystością Matki Bożej z Góry Karmel, a od 13 lipca doszła do tego Nowenna przed odpustem parafialnym. W dniu 16 lipca od rana mieliśmy „Dzień chorych”, od godz. 8.00 spowiedź, o godz. 10.00 Msza św. z sakramentem namaszczenia, a po Mszy św. spotkanie przy kawie. Po południu Msza św. z Uroczystości i procesja z figurą Matki Bożej.
Od 18 lipca już miałem gości, bo następnego dnia mieliśmy Kapitułę Wspólnoty Lokalnej. Tu małe wyjaśnienie: W naszych klasztorach, co jakiś czas przełożony zwołuje Kapitułę Domowa dla omówienia najważniejszych spraw związanych z funkcjonowaniem klasztoru i duszpasterstwem. W naszej rzeczywistości, gdy każdy jest sam na parafii, jesteśmy podzieleni na małe Wspólnoty Lokalne. Jest nas trzech: gwardian – Hiszpan, oraz Niemiec i ja. Raz na kwartał organizuje się naszą Kapitułę.
Dnia 21 lipca rano rozpoczęły się uroczystości: figurę św. Marii Magdaleny wyniesiono przed kościół i odbył się przemarsz różnych grup w tradycyjnych strojach, ze śpiewami i tańcami. Tego dnia w południe przyjechł też bp. Roberto, poprzedni proboszcz. Wieczorna Msza św. z proceją rozpoczęła odpust parafialny.
W piątek, 22 lipca, uroczystą Mszę św., której przewodniczył Biskup, zakończyła również procesja z figurą Patronki parafii. Podobnie było w sobotę i w niedzielę. Zakończenie odpustu nastąpiło 29 lipca. Znowu rano Msza św. z procesją. Tym razem procesji prewodniczył... Sub-Gobernador. Odpowiedniki polskich województw są podzielone na regiony, na których czele stoi „Podgubernator”. Ponieważ ja mam problemy z udziałem w takich procesjach, bo są dość długie, to gdy jest z figurą, a nie z Najśw. Sakramentem, świeccy idą sami. Kiedy poprosiłem Podgubernatora, żeby przewodniczył procesji, był wniebowzięty i tak przejęty, że ręce mu się trzęsły.
Po wszystkiemu mogłem spokojnie pojechać do Santa Cruz. Korzystając z okazji, że jeden z księży Boliwijczyków zastąpi mnie 7 sierpnia, mogę wyjechać na dwa tygodnie.
A teraz trochę o pracach w parafii. Mamy prawię sto dzieci do I Komunii św. Uroczystość mamy przewidzianą na 23 października. W następną niedzielę mamy przewidziane bierzmowanie, które otrzyma prawie czterdziestu kandydatów. A teraz, w sierpniu i wrześniu rozpoczniemy przygotowanie do I Komunii św. i bierzmowania na wioskach. To przygotowanie będzie trwało do maja, czerwca przyszłego roku.
Ukończyliśmy remont części zakrystii, brakuje jeszcze części mebli. Kościół został wybudowany prawie przed pół wiekiem, a zakrystia do teraz była prowizorką. Ukończony też jest pokój gdzie będzie małe muzeum. Fundacja parafii Magdalena to rok 1740. Kościół z czasów jezuickich, z wielkimi ołtarzami z drewna i bogatym zdobieniem ze srebra, trzeba było rozebrać bo groził zawaleniem się. Z całego tego bogactwa został kredens z zakrystii, cztery tabernakula, dwa kielich, i siedem świeczników, wiadro na wodę święconą i trochę ozdób. Reszta została rozkradziona lub rozdana. Chcę ocalić to, co jeszcze zostało i jest świadkiem trzech wieków chrześcijaństwa indian Itonama.
Już dawno nie przeżyłem czegoś, co zdarzyło mi się 24 czerwca w małej wiosce. Kaplica to jedna ściana cała i trzy ściany na wysokość1,5 m. Reszta do dachu zamknięta drucianą siatką, a wszystko przykryte dachem z liści palmowych. W tej kaplicy zobaczyłem stojący krzyż. Końcówki krzyża obite brudną, czarną blachą, a figurka Pana Jezusa z „popękanego biało – kremowego plastiku” z odpadniętą farbą. Zamurowało mnie i stanąłem z otwartymi ze zdziwienia ustami (dosłownie). Ta „brudna blacha” to srebro – zdobienia typowe dla wyrobów w redukcjach jezuickich z XVIII wieku. Ten „popękany biało – kremowy plastiku” z odpadniętą farbą, to 30 cm wysokości figurka z... kości słoniowej. Jakiś domorosły artysta, bo wydawała mu się brzydka, pomalował ją farbą. Na szczęście z farby nie wiele zostało i nie było większego problemu ze ściągnięciem reszty. Krzyźż będzie jednym z najpiękniejszych eksponatów.
Mam nadzieję, że do 30 października (do czasu przyjazdu Biskupa na bierzmowanie) uda mi się przygotować wszystkie eksponaty i będzie można poświęcić muzeum.
To tyle wiadomości z Boliwii.

Z pozdrowieniami dla całej Parafii.

o. Lech ofm

 
List Pasterski na Wielki Post 2011

Ostrów Wlkp., 13.03.2011

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

 

Drodzy Parafianie!


Na wstępie niniejszego listu pragnę przypomnieć hasło obecnego roku: „Żyć w komunii z Bogiem i ludźmi”. Kluczowe słowo „komunia” oznacza „wspólnotę”. Jezus przyszedł po to, aby pojednać nas z Ojcem i po to byśmy żyli w jedności z ludźmi; chodzi więc o naszą wspólnotę z Bogiem i ludźmi. W czasie Wielkiego Postu pochylamy się nad tajemnicą tej Ofiary, przez którą nasz Pan przywrócił nam wspólnotę w każdym wymiarze życia.


Dlatego zapraszam Was do podjęcia pracy nad sobą w Wielkim Poście, by w radości świętować najważniejsze wydarzenie w życiu wspólnoty chrześcijańskiej – Paschę. Zapraszam do włączenia się także w inne inicjatywy, które będą miały miejsce w tym roku. A będzie to czas szczególnie bogaty, bo czeka nas beatyfikacja Ojca Świętego Jana Pawła II, a w naszej diecezji - Nawiedzenie Maryi w znaku Ikony Jasnogórskiej. Choć wydarzeń jest znacznie więcej, poniżej przedstawiam trzy ważne propozycje duszpasterskie, o których szczegółowo będziemy informować w ramach ogłoszeń parafialnych. A oto one:

 

1. Rekolekcje Wielkopostne przypadną w terminie od 3 do 5.IV. Zaraz po nich od 6 do 8.IV odbędą się Rekolekcje dla dzieci Szkoły Podstawowej nr 13. Obie tury poprowadzi Ks. Piotr Kowalek – diecezjalny duszpasterz Eucharystycznego Ruchu Młodych. Spowiedź Wielkopostna we wtorek 5.IV. Do niniejszego listu dołączam program rekolekcji oraz poradnik penitenta, który może nam pomóc w przeżyciu spowiedzi, która jest niezwykle ważnym momentem okresu pokutnego.

 

2. Czerwcówkę u Świętej Rodziny przeżywać będziemy już po raz dziesiąty (a więc mały jubileusz) w Zesłanie Ducha Świętego – 12.VI. Nauczanie w ramach Mszy św. poprowadzi dr Mieczysław Gucewicz – znany już nam z poprzedniej Czerwcówki charyzmatyczny mówca, szczęśliwy mąż i ojciec, zatroskany o katolicką rodzinę. Tego dnia o g. 15.30 celebrować będziemy Eucharystię w intencji uzdrowienia rodziny, a wieczorem czeka nas koncert słynnego zespołu o biblijnej i dźwięcznej nazwie „40 Synów i 30 Wnuków jeżdżących na 70 Oślętach”.

 

3. Misje i peregrynacja
Niespotykanym wydarzeniem w naszej parafii będzie Nawiedzenie Matki Bożej w dniu 5 .VII. Do peregrynacji będziemy przygotowywać się poprzez misje od 29.VI do 5.VII. Poprowadzi je O. Zbigniew Ptak – paulin z Torunia, długoletni kustosz słynnego na całą Polskę Sanktuarium Rodzinnych Błogosławieństw w Leśniowie. Planujemy w odpowiednim czasie dostarczyć program misji i peregrynacji do każdego domu.

 

Na koniec chciałbym zaznaczyć, iż danina diecezjalna przeznaczona jest na funkcjonowanie instytucji centralnych naszej diecezji. Jeśli zaś chodzi o daninę parafialną w pierwszym rzędzie przeznaczymy ją na pokrycie zadłużenia związanego z budową prezbiterium. Chciałbym też nadmienić, że trwają prace nad projektem marmurowego ołtarza. Posuwają się również nasze starania o poszerzenie placu parkingowego. Dziękuję za modlitwę i każdą ofiarę.


Życzę owocnego przeżywania Wielkiego Postu i z serca błogosławię!



 ks. Dominik Wodniczak, proboszcz

 

Ostrów Wlkp., 13.03.2011

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

 

Drodzy Parafianie!


Na wstępie niniejszego listu pragnę przypomnieć hasło obecnego roku: „Żyć w komunii z Bogiem i ludźmi”. Kluczowe słowo „komunia” oznacza „wspólnotę”. Jezus przyszedł po to, aby pojednać nas z Ojcem i po to byśmy żyli w jedności z ludźmi; chodzi więc o naszą wspólnotę z Bogiem i ludźmi. W czasie Wielkiego Postu pochylamy się nad tajemnicą tej Ofiary, przez którą nasz Pan przywrócił nam wspólnotę w każdym wymiarze życia.


Dlatego zapraszam Was do podjęcia pracy nad sobą w Wielkim Poście, by w radości świętować najważniejsze wydarzenie w życiu wspólnoty chrześcijańskiej – Paschę. Zapraszam do włączenia się także w inne inicjatywy, które będą miały miejsce w tym roku. A będzie to czas szczególnie bogaty, bo czeka nas beatyfikacja Ojca Świętego Jana Pawła II, a w naszej diecezji - Nawiedzenie Maryi w znaku Ikony Jasnogórskiej. Choć wydarzeń jest znacznie więcej, poniżej przedstawiam trzy ważne propozycje duszpasterskie, o których szczegółowo będziemy informować w ramach ogłoszeń parafialnych. A oto one:

 

1. Rekolekcje Wielkopostne przypadną w terminie od 3 do 5.IV. Zaraz po nich od 6 do 8.IV odbędą się Rekolekcje dla dzieci Szkoły Podstawowej nr 13. Obie tury poprowadzi Ks. Piotr Kowalek – diecezjalny duszpasterz Eucharystycznego Ruchu Młodych. Spowiedź Wielkopostna we wtorek 5.IV. Do niniejszego listu dołączam program rekolekcji oraz poradnik penitenta, który może nam pomóc w przeżyciu spowiedzi, która jest niezwykle ważnym momentem okresu pokutnego.

 

2. Czerwcówkę u Świętej Rodziny przeżywać będziemy już po raz dziesiąty (a więc mały jubileusz) w Zesłanie Ducha Świętego – 12.VI. Nauczanie w ramach Mszy św. poprowadzi dr Mieczysław Gucewicz – znany już nam z poprzedniej Czerwcówki charyzmatyczny mówca, szczęśliwy mąż i ojciec, zatroskany o katolicką rodzinę. Tego dnia o g. 15.30 celebrować będziemy Eucharystię w intencji uzdrowienia rodziny, a wieczorem czeka nas koncert słynnego zespołu o biblijnej i dźwięcznej nazwie „40 Synów i 30 Wnuków jeżdżących na 70 Oślętach”.

 

3. Misje i peregrynacja
Niespotykanym wydarzeniem w naszej parafii będzie Nawiedzenie Matki Bożej w dniu 5 .VII. Do peregrynacji będziemy przygotowywać się poprzez misje od 29.VI do 5.VII. Poprowadzi je O. Zbigniew Ptak – paulin z Torunia, długoletni kustosz słynnego na całą Polskę Sanktuarium Rodzinnych Błogosławieństw w Leśniowie. Planujemy w odpowiednim czasie dostarczyć program misji i peregrynacji do każdego domu.

 

Na koniec chciałbym zaznaczyć, iż danina diecezjalna przeznaczona jest na funkcjonowanie instytucji centralnych naszej diecezji. Jeśli zaś chodzi o daninę parafialną w pierwszym rzędzie przeznaczymy ją na pokrycie zadłużenia związanego z budową prezbiterium. Chciałbym też nadmienić, że trwają prace nad projektem marmurowego ołtarza. Posuwają się również nasze starania o poszerzenie placu parkingowego. Dziękuję za modlitwę i każdą ofiarę.


Życzę owocnego przeżywania Wielkiego Postu i z serca błogosławię!



 ks. Dominik Wodniczak, proboszcz

 

 
List Pasterski na Wielki Post

Ostrów Wlkp., 17.02.2010

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Drodzy Parafianie!

 

     Na początku Wielkiego Postu pragnę zwrócić się do Was poprzez niniejszy list. Przeżywamy rok liturgiczny pod hasłem „Bądźmy świadkami Miłości”. W tych słowach chodzi o Boga, który jest Miłością. On pierwszy nas umiłował, a największym Znakiem tej Miłości jest sam Jezus Chrystus, który za nas oddał swoje życie. Mamy więc być Jego świadkami we współczesnym świecie. Aby tak się stało potrzeba, abyśmy otwierali serca na tę Miłość. Wielki Post to czas przygotowania do przeżywania największego misterium Miłości – Tajemnicy Paschalnej i równocześnie najważniejszego Święta – Zmartwychwstania.
     Dlatego zapraszam Was do pewnego wysiłku w Wielkim Poście i skorzystania z naszych propozycji duszpasterskich.
     Najpierw są to nabożeństwa pasyjne: Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale. Pan Jezus powiedział do św. Siostry Faustyny: „Jedna godzina rozważania mojej bolesnej męki większą zasługę ma aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a mnie sprawia wielką radość...” (Dzienniczek nr 369). Niech nasze rozważanie ran zadanych Zbawicielowi przyczyni się do jeszcze większej miłości okazywanej Jemu w drugim człowieku. Warto w tym miejscu dodać, ze tegoroczne kazania pasyjne na Gorzkich Żalach wygłosi ks. prof. Jan Grzeszczak – autor pierwszej pracy habilitacyjnej w historii naszej diecezji.
     Wielki Post to czas rekolekcji. W Trzecią Niedzielę Postu, 7 marca rozpoczniemy nasze ćwiczenia duchowe, które poprowadzi O. Maksym Popow, klaretyn z Syberii. Jest on charyzmatycznym misjonarzem, który posiada niezwykłe doświadczenie spotkania Jezusa, pomimo panującego wokół ateizmu. Ojciec Maksym to także wykładowca psychologii na Uniwersytecie w Krasnojarsku i autor programu 12 kroków wychodzenia z uzależnień. Sam obarczony chorobą, głosi z mocą Słowo i modli się za innych. Ponieważ tematem rekolekcji jest „Uzdrowienie sumienia”, w tym roku Spowiedź Wielkopostna będzie przypadać właśnie w czasie rekolekcji – we wtorek 9 marca. Nie odkładajmy tej szansy, czyli spowiedzi, na ostatnią chwilę. Do niniejszego listu dołączam Program Rekolekcji oraz Rachunek Sumienia – pomoc w przygotowaniu do spowiedzi.
     Spośród innych inicjatyw na uwagę zasługuje całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Jak wiecie każda parafia diecezji raz w roku przeżywa taki dzień. W naszej parafii całodzienna adoracja przypada 15 marca – w tym roku w poniedziałek. Niech ten czas będzie okazją, by wpatrywać się z miłością w Jezusa, a potem przenosić to spojrzenie na naszych bliźnich.
     O pozostałych propozycjach, będę informował na bieżąco..
     Na koniec w imieniu Ks. Tomka i swoim, dziękuję za modlitwę w Roku Kapłańskim, zwłaszcza Margaretkom. Proszę o dalsze wsparcie duchowe. Polecam również Waszej modlitwie sprawę budowy ołtarza, aby to było dzieło Boże.

    

     Życzę owocnego przeżywania Wielkiego Postu i z serca błogosławię!


ks. Dominik Wodniczak
proboszcz

Ostrów Wlkp., 17.02.2010

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Drodzy Parafianie!

 

     Na początku Wielkiego Postu pragnę zwrócić się do Was poprzez niniejszy list. Przeżywamy rok liturgiczny pod hasłem „Bądźmy świadkami Miłości”. W tych słowach chodzi o Boga, który jest Miłością. On pierwszy nas umiłował, a największym Znakiem tej Miłości jest sam Jezus Chrystus, który za nas oddał swoje życie. Mamy więc być Jego świadkami we współczesnym świecie. Aby tak się stało potrzeba, abyśmy otwierali serca na tę Miłość. Wielki Post to czas przygotowania do przeżywania największego misterium Miłości – Tajemnicy Paschalnej i równocześnie najważniejszego Święta – Zmartwychwstania.
     Dlatego zapraszam Was do pewnego wysiłku w Wielkim Poście i skorzystania z naszych propozycji duszpasterskich.
     Najpierw są to nabożeństwa pasyjne: Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale. Pan Jezus powiedział do św. Siostry Faustyny: „Jedna godzina rozważania mojej bolesnej męki większą zasługę ma aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a mnie sprawia wielką radość...” (Dzienniczek nr 369). Niech nasze rozważanie ran zadanych Zbawicielowi przyczyni się do jeszcze większej miłości okazywanej Jemu w drugim człowieku. Warto w tym miejscu dodać, ze tegoroczne kazania pasyjne na Gorzkich Żalach wygłosi ks. prof. Jan Grzeszczak – autor pierwszej pracy habilitacyjnej w historii naszej diecezji.
     Wielki Post to czas rekolekcji. W Trzecią Niedzielę Postu, 7 marca rozpoczniemy nasze ćwiczenia duchowe, które poprowadzi O. Maksym Popow, klaretyn z Syberii. Jest on charyzmatycznym misjonarzem, który posiada niezwykłe doświadczenie spotkania Jezusa, pomimo panującego wokół ateizmu. Ojciec Maksym to także wykładowca psychologii na Uniwersytecie w Krasnojarsku i autor programu 12 kroków wychodzenia z uzależnień. Sam obarczony chorobą, głosi z mocą Słowo i modli się za innych. Ponieważ tematem rekolekcji jest „Uzdrowienie sumienia”, w tym roku Spowiedź Wielkopostna będzie przypadać właśnie w czasie rekolekcji – we wtorek 9 marca. Nie odkładajmy tej szansy, czyli spowiedzi, na ostatnią chwilę. Do niniejszego listu dołączam Program Rekolekcji oraz Rachunek Sumienia – pomoc w przygotowaniu do spowiedzi.
     Spośród innych inicjatyw na uwagę zasługuje całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Jak wiecie każda parafia diecezji raz w roku przeżywa taki dzień. W naszej parafii całodzienna adoracja przypada 15 marca – w tym roku w poniedziałek. Niech ten czas będzie okazją, by wpatrywać się z miłością w Jezusa, a potem przenosić to spojrzenie na naszych bliźnich.
     O pozostałych propozycjach, będę informował na bieżąco..
     Na koniec w imieniu Ks. Tomka i swoim, dziękuję za modlitwę w Roku Kapłańskim, zwłaszcza Margaretkom. Proszę o dalsze wsparcie duchowe. Polecam również Waszej modlitwie sprawę budowy ołtarza, aby to było dzieło Boże.

    

     Życzę owocnego przeżywania Wielkiego Postu i z serca błogosławię!


ks. Dominik Wodniczak
proboszcz

 
List o. Lecha Włodarczyka

Serdecznie pozdrawiam!

 

 

     Przyjechałem do Santa Cruz, żeby odnowić mój dowód osobisty i kupić trochę słodyczy dla ministrantów z moich dwóch parafii. Mam też okazję do napisania kilku słów i przesłania przez internet.

     Dnia 29 czerwca był odpust w San Pablo. Ludzi bardzo dużo. W przeddzień odpustu przyszła pielgrzymka z Urubichá (40 km dojechali ciężarówkami do Ascensión i stąmtad pieszo przyszli do San Pablo, to 15 km). Poprosiłem ludzi z San Pablo, żeby przyjęli pielgrzymów na nocleg do swoich domów. Pierwszy raz coś takiego się stało. Ludzie przyjęli gości bardzo chętnie, a tych pielgrzymów było około 100. Mszy św. Przewodniczył proboszcz z Urubichá. Do koncelebry było nas razem siedmiu.

     W tym czasie też szedł remont kościoła w Yaguarú. Jest to zabytkowa świątynia, która ma prawie 150 lat. Najpierw został pomalowany drewniany ołtarz, który przyszedł do nas z niestniejącego już kościoła w Urubichá. W Concepción go odrestaurowano, zakonserwowano, a następnie ustawiono w naszym kościele. Następnie przyszła kolej na położenie nowej instalacji elektrycznej i zainstalowane nowego nagłośnienia. Tak dobrnęliśmy do odpustu w dniu 14 września, czyli "Podwyszenie Krzyża". Zaraz po odpuście zaczęliśmy kłaść płytki na podłodze kościoła.

     W niedzielę 27 września mieliśmy Pierwszą Komunię w San Pablo. Była ponad setka dzieci, więc nie było mowy o odprawieniu w kościel (ma tylko 250-280 miejsc siedzących). Odprawiliśmy więc tę Mszę św. Przy grocie. Pogoda dopisała.

     W Yaguarú Pierwszą Komunię mieliśmy 4 października. Tu było ponad 50 dzieci. Jednak tu jest kościół ogromny, więc nie było problemu z miejscami (wymiary kościoła wewnątrz, to ponad 50 m długości na 17 m szerokości). Do 25 października płytki były już położone w całym kościele, a tego dnia mieliśmy bierzmowanie. Następnego dnia było bierzmowanie na jednej z wiose w parafii San Pablo.

     W uroczystość Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia, w San Pablo odprawialiśmy Mszę św. przy grocie. Dziękowaliśmy za wszystkie łaski otrzymane za wstawiennictwem Maryi w ciągu roku od wybudowania groty. Pięćdziesiąt sześć razy gromadziliśmy się na odmawianiu różańca, byliśmy przy grocie podczas jej poświęcenia, cztery razy odprawialiśmy Msze św. i w tym czasie nie spadła ani kropla deszczu, choć w tym roku było bardzo dużo opadów. Samego 8 grudnia padało do godziny 19:00, a Msza św. była przewidziana na 19:30. W naszej strefie klimatycznej jest to najprawdziwszy cud.

     Za to w Yaguarú, 11 grudnia mieliśmy poświęcenie odrestaurowanego kościoła. Remont rozpoczął się 17 września 2002 roku, jednak w ciągu ostatnich czterech lat jedyną rzeczą, która została zrobiona, to ustawiono drewniany ołtarz. Pozostało jeszcze położenie nowej instalacji elektrycznej w zakrystii i wyremontowanie wieży.

     Przed miesiącem poprosiłem Prowincjała, żeby zabrał mi jedną parafię, bo obsługa dwóch jest fizycznie niemożliwa. Powodem jest zbyt duża odległość pomiędzy oboma parafiami, ilość wiosek w San Pablo i, przede wszystkim to, że nie da się prowadzić parafii przez trzy i pół dnia w tygodniu. W końcu zapadła decyzja. Zabrano mi parafię w San Pablo, którą przekażę mojemu następcy w styczniu, a dołożono mi... dwie parafiie: Urubichá i Salvatierra, które też obejmę w styczniu. Proboszcz, który obsługiwał te dwie parafie rozchorował się i złożył rezygnację. Salvatierra, to mała wioska oddalona od Yaguarú o około 40 km, do której można dojechać tylko w porze suchej, ale Urubichá ma około 4000 mieszkańców. Jedyna ułatwienie to fakt, że z Yaguarú do Urubichá można dojechać w ciągu 20 minut.

     Najpierw jednak będziemy świętowali Boże Narodzienie. Życzę więc, by Ten, który 2000 lat temu narodził się w Betlejem, teraz rodził się w naszych sercach, a jego błogosławieństwo niech zawsze nas umacnia.

 

 

O. Lech ofm
 

Serdecznie pozdrawiam!

 

 

     Przyjechałem do Santa Cruz, żeby odnowić mój dowód osobisty i kupić trochę słodyczy dla ministrantów z moich dwóch parafii. Mam też okazję do napisania kilku słów i przesłania przez internet.

     Dnia 29 czerwca był odpust w San Pablo. Ludzi bardzo dużo. W przeddzień odpustu przyszła pielgrzymka z Urubichá (40 km dojechali ciężarówkami do Ascensión i stąmtad pieszo przyszli do San Pablo, to 15 km). Poprosiłem ludzi z San Pablo, żeby przyjęli pielgrzymów na nocleg do swoich domów. Pierwszy raz coś takiego się stało. Ludzie przyjęli gości bardzo chętnie, a tych pielgrzymów było około 100. Mszy św. Przewodniczył proboszcz z Urubichá. Do koncelebry było nas razem siedmiu.

     W tym czasie też szedł remont kościoła w Yaguarú. Jest to zabytkowa świątynia, która ma prawie 150 lat. Najpierw został pomalowany drewniany ołtarz, który przyszedł do nas z niestniejącego już kościoła w Urubichá. W Concepción go odrestaurowano, zakonserwowano, a następnie ustawiono w naszym kościele. Następnie przyszła kolej na położenie nowej instalacji elektrycznej i zainstalowane nowego nagłośnienia. Tak dobrnęliśmy do odpustu w dniu 14 września, czyli "Podwyszenie Krzyża". Zaraz po odpuście zaczęliśmy kłaść płytki na podłodze kościoła.

     W niedzielę 27 września mieliśmy Pierwszą Komunię w San Pablo. Była ponad setka dzieci, więc nie było mowy o odprawieniu w kościel (ma tylko 250-280 miejsc siedzących). Odprawiliśmy więc tę Mszę św. Przy grocie. Pogoda dopisała.

     W Yaguarú Pierwszą Komunię mieliśmy 4 października. Tu było ponad 50 dzieci. Jednak tu jest kościół ogromny, więc nie było problemu z miejscami (wymiary kościoła wewnątrz, to ponad 50 m długości na 17 m szerokości). Do 25 października płytki były już położone w całym kościele, a tego dnia mieliśmy bierzmowanie. Następnego dnia było bierzmowanie na jednej z wiose w parafii San Pablo.

     W uroczystość Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia, w San Pablo odprawialiśmy Mszę św. przy grocie. Dziękowaliśmy za wszystkie łaski otrzymane za wstawiennictwem Maryi w ciągu roku od wybudowania groty. Pięćdziesiąt sześć razy gromadziliśmy się na odmawianiu różańca, byliśmy przy grocie podczas jej poświęcenia, cztery razy odprawialiśmy Msze św. i w tym czasie nie spadła ani kropla deszczu, choć w tym roku było bardzo dużo opadów. Samego 8 grudnia padało do godziny 19:00, a Msza św. była przewidziana na 19:30. W naszej strefie klimatycznej jest to najprawdziwszy cud.

     Za to w Yaguarú, 11 grudnia mieliśmy poświęcenie odrestaurowanego kościoła. Remont rozpoczął się 17 września 2002 roku, jednak w ciągu ostatnich czterech lat jedyną rzeczą, która została zrobiona, to ustawiono drewniany ołtarz. Pozostało jeszcze położenie nowej instalacji elektrycznej w zakrystii i wyremontowanie wieży.

     Przed miesiącem poprosiłem Prowincjała, żeby zabrał mi jedną parafię, bo obsługa dwóch jest fizycznie niemożliwa. Powodem jest zbyt duża odległość pomiędzy oboma parafiami, ilość wiosek w San Pablo i, przede wszystkim to, że nie da się prowadzić parafii przez trzy i pół dnia w tygodniu. W końcu zapadła decyzja. Zabrano mi parafię w San Pablo, którą przekażę mojemu następcy w styczniu, a dołożono mi... dwie parafiie: Urubichá i Salvatierra, które też obejmę w styczniu. Proboszcz, który obsługiwał te dwie parafie rozchorował się i złożył rezygnację. Salvatierra, to mała wioska oddalona od Yaguarú o około 40 km, do której można dojechać tylko w porze suchej, ale Urubichá ma około 4000 mieszkańców. Jedyna ułatwienie to fakt, że z Yaguarú do Urubichá można dojechać w ciągu 20 minut.

     Najpierw jednak będziemy świętowali Boże Narodzienie. Życzę więc, by Ten, który 2000 lat temu narodził się w Betlejem, teraz rodził się w naszych sercach, a jego błogosławieństwo niech zawsze nas umacnia.

 

 

O. Lech ofm
 

 
APOSTOLAT MARGARETKA

MARGARETKA jest wspaniałym Bożym dziełem. Nazwa pochodzi od imienia niezwykłej osoby, którą była Margaret O'Donnell. Margaret z Kanady. W wieku 13 lat, w sierpniu 1951 roku, zaraziła się choroba Heine-Medina podczas spotkania rodzinnego. Zawieziono ją do szpitala w Ottawie, potem do Montrealu. Po trzech miesiącach leczenia, wróciła do domu, ale była całkowicie sparaliżowana, mogła poruszać tylko głową. Margaret szybko zrozumiała, że ta choroba była jej powołaniem, tak jak dla innych małżeństwo, kapłaństwo lub życie zakonne. Zaczęła więc poświęcać swoje cierpienie modląc się za swoją parafię, proboszcza, Kapłanów, we wszystkich intencjach, które jej powierzano. Z każdym dniem, zwiększała się liczba Kapłanów odwiedzających Margaret i proszących ją o tę formę modlitwy. Przyjmowała czasem 20 osób dziennie. Wielu Kapłanów podnosiła na duchu swoją modlitwą, wielu pomogła swoim cierpieniem. Margaret zmarła w Wielki Piątek, w wieku 40 lat, po 27 latach życia w bezruchu, cierpienia i modlitwy.
 

 

Pani prof. Louise Ward, która znała osobiście Margaret O'Donnell, 1 sierpnia 1981r. w Aylmer, Quebec w Kanadzie założyła Ruch MARGARETEK, którego inspiracją było życie i modlitwa Margaret, i dlatego nazwała go jej imieniem. Imię to z francuskiego marguerite, oznacza polny kwiatek w Polsce nazywany margerytką.
 

Na czym polega ten Apostolat? Jak stworzyć MARGARETKĘ?
 

MARGARETKĘ mogą tworzyć pojedyncze osoby lub rodziny. Ważne jest to, aby w każdy dzień tygodnia ktoś się modlił za danego kapłana. Symbolem Apostolatu MARGARETKA jest kwiatek o siedmiu płatkach symbolizujących siedem dni tygodnia. W centrum kwiatu wpisuje się imię i nazwisko kapłana, zaś na siedmiu listkach kwiatowych imiona i nazwiska siedmiu osób (lub nazwiska rodzin), które składają Bogu przyrzeczenie wieczystej modlitwy – każda osoba (lub rodzina) w jednym określonym dniu tygodnia za konkretnego kapłana.
Siedem osób połączonych ofiarowywaniem dnia za Kapłana, wybiera formę modlitwy, która im najbardziej odpowiada i kontynuuje ją przez całe swoje życie, także po śmierci ksiedza.
 

Pozostawiając dowolność w wyborze modlitwy, proponuje się Modlitwę za Kościół i Kapłanów św. siostry Faustyny Kowalskiej (Dz.s.F. 1052)1 + koronkę do Miłosierdzia Bożego
 

4. Moi Drodzy, z naszej parafii pochodzi dwóch misjonarzy: o. Lech Włodarczyk i Ks. Grzegorz Stachurski. Pomyślałem sobie, iż w Roku Kapłańskim, w Niedzielę Misyjną może warto byłoby wysłać im taką „Margaretkę”. Jeśli ktoś chciałby tworzyć Apostolat modlitwy za tych misjonarzy, czy też za Ks. Tomka, to proszę o kontakt ze mną. (Sam nie śmiem o to prosić, mam już jedną „Margaretkę”, choć potrzebuję modlitwy).
 

Św. Jan Maria Vianney: "Nie ma złych kapłanów, są tylko tacy, za których wierni za mało się modlą".
 

 

______________________________________
 

 1Modlitwa za Kościół i Kapłanów św. Faustyny (Dzienniczek Siostry Faustyny nr 1052)
O Jezu mój, proszę Cię za Kościół cały, udziel mu miłości i światła Ducha swego, daj moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie. Panie, daj nam świętych kapłanów, Ty sam ich utrzymuj w świętości. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni ich od zasadzek i sideł diabelskich, które ustawicznie zastawia na dusze kapłana. Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie, kruszy i wniwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana – bo Ty wszystko możesz. Amen.
 

MARGARETKA jest wspaniałym Bożym dziełem. Nazwa pochodzi od imienia niezwykłej osoby, którą była Margaret O'Donnell. Margaret z Kanady. W wieku 13 lat, w sierpniu 1951 roku, zaraziła się choroba Heine-Medina podczas spotkania rodzinnego. Zawieziono ją do szpitala w Ottawie, potem do Montrealu. Po trzech miesiącach leczenia, wróciła do domu, ale była całkowicie sparaliżowana, mogła poruszać tylko głową. Margaret szybko zrozumiała, że ta choroba była jej powołaniem, tak jak dla innych małżeństwo, kapłaństwo lub życie zakonne. Zaczęła więc poświęcać swoje cierpienie modląc się za swoją parafię, proboszcza, Kapłanów, we wszystkich intencjach, które jej powierzano. Z każdym dniem, zwiększała się liczba Kapłanów odwiedzających Margaret i proszących ją o tę formę modlitwy. Przyjmowała czasem 20 osób dziennie. Wielu Kapłanów podnosiła na duchu swoją modlitwą, wielu pomogła swoim cierpieniem. Margaret zmarła w Wielki Piątek, w wieku 40 lat, po 27 latach życia w bezruchu, cierpienia i modlitwy.
 

 

Pani prof. Louise Ward, która znała osobiście Margaret O'Donnell, 1 sierpnia 1981r. w Aylmer, Quebec w Kanadzie założyła Ruch MARGARETEK, którego inspiracją było życie i modlitwa Margaret, i dlatego nazwała go jej imieniem. Imię to z francuskiego marguerite, oznacza polny kwiatek w Polsce nazywany margerytką.
 

Na czym polega ten Apostolat? Jak stworzyć MARGARETKĘ?
 

MARGARETKĘ mogą tworzyć pojedyncze osoby lub rodziny. Ważne jest to, aby w każdy dzień tygodnia ktoś się modlił za danego kapłana. Symbolem Apostolatu MARGARETKA jest kwiatek o siedmiu płatkach symbolizujących siedem dni tygodnia. W centrum kwiatu wpisuje się imię i nazwisko kapłana, zaś na siedmiu listkach kwiatowych imiona i nazwiska siedmiu osób (lub nazwiska rodzin), które składają Bogu przyrzeczenie wieczystej modlitwy – każda osoba (lub rodzina) w jednym określonym dniu tygodnia za konkretnego kapłana.
Siedem osób połączonych ofiarowywaniem dnia za Kapłana, wybiera formę modlitwy, która im najbardziej odpowiada i kontynuuje ją przez całe swoje życie, także po śmierci ksiedza.
 

Pozostawiając dowolność w wyborze modlitwy, proponuje się Modlitwę za Kościół i Kapłanów św. siostry Faustyny Kowalskiej (Dz.s.F. 1052)1 + koronkę do Miłosierdzia Bożego
 

4. Moi Drodzy, z naszej parafii pochodzi dwóch misjonarzy: o. Lech Włodarczyk i Ks. Grzegorz Stachurski. Pomyślałem sobie, iż w Roku Kapłańskim, w Niedzielę Misyjną może warto byłoby wysłać im taką „Margaretkę”. Jeśli ktoś chciałby tworzyć Apostolat modlitwy za tych misjonarzy, czy też za Ks. Tomka, to proszę o kontakt ze mną. (Sam nie śmiem o to prosić, mam już jedną „Margaretkę”, choć potrzebuję modlitwy).
 

Św. Jan Maria Vianney: "Nie ma złych kapłanów, są tylko tacy, za których wierni za mało się modlą".
 

 

______________________________________
 

 1Modlitwa za Kościół i Kapłanów św. Faustyny (Dzienniczek Siostry Faustyny nr 1052)
O Jezu mój, proszę Cię za Kościół cały, udziel mu miłości i światła Ducha swego, daj moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie. Panie, daj nam świętych kapłanów, Ty sam ich utrzymuj w świętości. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni ich od zasadzek i sideł diabelskich, które ustawicznie zastawia na dusze kapłana. Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie, kruszy i wniwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana – bo Ty wszystko możesz. Amen.
 

 
Wprowadzenie do Triduum Paschalnego
1. Celebracja Triduum, czyli Trzech Świętych Dni (a właściwie trzech nocy) rozpoczyna się w W. Czwartek wieczorną Mszą św. Wieczerzy Pańskie, a kończy Nieszporami Niedzieli Zmartwychwstania. Te dni są jednym świętem. Nie można obchodów świąt paschalnych ograniczyć tylko do Niedzieli i Poniedziałku Wielkanocnego. Przygotowaniem do Świąt Paschy nie są W. Czwartek, Piątek i Sobota, lecz 40 dni Wlk Postu. W tych dniach mamy nie robić tego, co robimy przez cały rok.
2. W Święte TP wchodzimy z dziękczynieniem, jakim jest wieczorna Msza Wieczerzy Pańskiej w W. Czwartek. Pod względem liturgicznym jest ona Mszą św. wzorcową dla każdej innej sprawowanej w ciągu roku. W wielu kościołach liturgia poprzedzona jest obrzędem umywania nóg („mandatum”). Na pierwszy plan celebracji Mszy Wieczerzy Pańskiej wysuwa się temat ustanowienia Eucharystii i Kapłaństwa, za które dziękujemy Bogu. Liturgia W. Czwartku akcentuje ponadto owoc, wydźwięk ofiary Chrystusa, jaką jest miłość również w wymiarze społecznym. Jej konkretnym wyrazem powinna być tego dnia procesja z darami, w której – oprócz chleba i wina przeznaczonych do sprawowania Eucharystii – przynoszony jest do ołtarza dar dla ubogich. Stosowną jest rzeczą, aby wierni w Komunii Wielkiego Czwartku (czy też Wigilii Paschalnej) mogli przeżyć pełny znak Eucharystii, przyjmując ją pod postaciami chleba i wina. Po Mszy św. ma miejsce przeniesienie Najśw. Sakramentu do kaplicy adoracji oraz obnażenie ołtarza na znak totalnego ogołocenia i ofiary, jakiej dokonał Jezus.
3. W W. Piątek Kościół nie sprawuje żadnej liturgii sakramentalnej, lecz celebruje Mękę swego Pana. W tym dniu wierni poszczą. Post w W. Piątek i Sobotę ma charakter liturgiczny w odróżnieniu od całego W. Postu (charakter ascetyczny). Pościmy, ponieważ zabrano Pana, który jest Oblubieńcem Kościoła. Centralnym wydarzeniem wieczornej liturgii Męki Pańskiej jest adoracja Krzyża, która stanowi bardzo ważny osobisty gest: chrześcijanin adorujący krzyż oddaje się Bogu do dyspozycji, by swój krzyż w łączności z krzyżem Jezusa widzieć jako narzędzie przeżywania własnego zbawienia.
4. W. Sobota ma charakter świętego odpoczynku. Chrystus po swojej męce i śmierci na krzyżu odpoczywa – na wzór swojego Ojca, który po trudzie stworzenia siódmego dnia odpoczął. W W. Sobotę Kościół nie podejmuje żadnej akcji, ale z Chrystusem trwa w odpoczynku szabatowym, rozważając śmierć Chrystusa oraz Jego zstąpienie do otchłani, a także w modlitwie i poście oczekując na Zmartwychwstanie. (Nie ma określenia „liturgia W. Soboty”).
5. Liturgia Wigilii Paschalnej w nocy z soboty na niedzielę jest najważniejszym momentem roku liturgicznego. Jest ona matką wszystkich świętych wigilii i wszelkiej liturgii Kościoła. Tę liturgię nie wolno sprawować przed zachodem słońca. Powinna to być noc czuwania na cześć Zmartwychwstałego Pana, w której uczestniczymy ze świecami. W czasie liturgii rozbrzmiewa po 40 – dniowej przerwie radosne „Alleluja”. Wigilia Paschalna składa się z czterech części: L. Światła, L. Słowa, L. Chrzcielna i L. Eucharystyczna. Po Wigilii w nocy (lub w niedzielę rano) następuje procesja rezurekcyjna. Wigilia Paschalna jest najwłaściwszym miejscem udzielania chrztu (w niektórych miejscach – przez zanurzenie).
6. W Niedzielę Zmartwychwstania kończy się Święte Triduum Paschalne. Kościół uroczyście świętuje osiem początkowych dni okresu wielkanocnego przeżywając tzw. Oktawę Paschy. Liturgiczny Dzień Zmartwychwstania trwa więc osiem dni.
7. Liturgia nie jest dziełem „jednego aktora” – kapłana, ale stanowi dzieło całej wspólnoty, dlatego wierni świeccy winni czynnie zaangażować się w liturgię.
 
 
ks. Dominik Wodniczak, proboszcz
 
List z Boliwii od o. Lecha

Serdecznie pozdrawiam!

 Do Wielkanocy jeszcze daleko, ale wczoraj przyjechałem do Santa Cruz i mogę wejść na internet. Tej okazji przed Świętami już nie będę miał.

Co nowego u mnie?

Trwa jeszcze pora deszczowa. W tym roku straszna, bo na początku deszczu nie było zbyt wiele, a teraz pada co chwilę. Ziemia nasiąknięta wodą, a tu jest czas zbioru ryżu. To, co zostało skoszone, a nie było zwiezione z pola, zaczęło już kiełkować. Nie nadaje się już ani do jedzenia, ani do wysiania. A to, co nie zostało jeszcze zebrane, zaczęło już przerastać, a więc też przepadło. Na wielkich plantacjach też nie można zbierać, bo maszyny topią się w błocie. Klęska! Do tego jeszcze, cała Amerykę Południową nawiedziła plaga komarów. Dziesiątki tysięcy zachorowało na choroby przenoszone przez te owady. Kilkadziesiąt osób już zmarło. Na niektóre z tych chorób nie ma szczepionek. Teraz zwykłe ukąszenie może okazać się śmiertelne, a nie można wyjść na chwilę z domu, by nie zostać ukąszonym przynajmniej przez kilka komarów. Ale na szczęście pora deszczowa już powoli dobiega końca, z nią też skończą się komary.

A teraz trochę o tym, co w parafii. Najważniejsze to, że grota Matki Boskiej jest gotowa. Tak, jak było zaplanowane, 8 grudnia wieczorem odprawiłem przy niej Mszę św. Dwa dni później Biskup dokonał poświęcenia. Od 13 grudnia, w każdą sobotę o godzinie 19.30 domawiamy przy niej Różaniec. Na początku przychodziło ponad dwadzieścia osób. Jak na miasteczko, które ma zaledwie 1000 mieszkańców, to nie było tak źle. Powstały też dwie grupy Żywego Różańca (jedna dzieci oraz druga dorosłych i młodzieży, to razem 40 osób). Te grupy zobowiązały się także do prowadzenia Różańca prze grocie. Odmawiają go w swoim języku, w guarayo. Zaczęło też przybywać ludzi; w ostatnią sobotę już było ponad 60 osób. Najciekawsze jest to, że od samego początku, ani razu deszcz nie przeszkodził w modlitwie przy grocie. Nawet jeżeli padało przez cały tydzień, to w sobotnie popołudnie się rozpogadzało. Teraz czasami się śmieję. Jak ludzie mi mówią, że znowu pada, to z cała pewnością im odpowiadam: "W sobotę już nie będzie padać".

Inną radością jest to, że 5 marca nasz Biskup ustanowił dwóch szafarzy nadzwyczajnych Komunii św. Jest to coś niezwykłego, bo są to pierwsi safarze nie tylko w naszej Parafii, ale w całym naszym Wikariacie. Będą oni zanosili Komunię św. chorym i starszym oraz będą prowadzili nabożeństwa wczsie nieobecności kapłana. Są także odpowiedialni za przygotowanie dzieci do I Komunii św., a tych mamy zapisanych 110. Przygotowanie zaczniemy po Wielkanocy.

Tuż przed Bożym Narodzeniem dostałem "prezent". Po Wielkanocy mam objąć jeszcze jedną parafię, Yaguarú. Nie będzie to sprawa łatwa, bo obie parafie mają ponad sto lat i zawsze proboszcz był na miejscu. Teraz będę musiał podzielć tak, by pół tygodnia być w San Pablo i resztę w Yaguarú. Odległość pomiędzy oboma parafiami, to prawie 53 km z czego tylko 13 km jest drogi asfaltowej. W San Pablo już dokonałem kilku zmian. Najgorsza dla mnie i dla ludzi to zmiana godziny Mszy św. niedzielnej. Dotychczas była o godzinie 8.00, a od pierwszej niedzieli roku jest o godzinie 7.00. To dlatego, że po niej będę jechał do Yaguarú, by tam odprawić o godzinie 11.00 (od stu lat była też o godzinie 8.00). Drugą Mszę św. będę tam odprawiał o godzinie 19.30. Do środy będę zostawał w Yaguarú, dojeżdżając też do trzech wiosek. A od czwartku będę w San Pablo. Soboty będą na wyjazdy na wioski, który obecnie mam 12 w tej parafii.

Życzę, by Święta Paschalne były autentycznym spotkaniem z Chrystusem, który z Tajemnicy Krzyża przeszedł do Tajenicy Zmartwychwstania. By Jego miłość, która w swej pełni okazała się na Krzyżu oraz nadziej i radość Jego Zmartwychwstania, przepełniły nasze serca.

 P. Andrés Z. Włodarczyk OFM

(o. Lech)
 

 
List z Boliwii od o. Lecha

San Pablo, 1 grudnia 2008

Serdecznie pozdrawiam!

Do Boliwii wróciłem szczęśliwie. Zaraz też w Santa Cruz dowiedziałem się od Biskupa, że w Wikariacie nasza świątynia parafialna została miana jednym z dwóch kościołów jubileuszowych z okazji Roku św. Pawła (drugim jest katedra). Oficjalnie nominacja została ogłoszona 1 października, a same obchody zaczną się dopiero z początkiem przyszłego roku, ale już trzeba poczynić pewne przygotowania.

Zaczęło się od modernizacji salonu parafialnego i dobudowania ubikacji, których dotychczas nie było. Trzeba było zrobić je tak, by służyły pielgrzymom, a przede wszystkim parafii. Dlatego powstały dwie ubikacje (w każdej muszla i umywalka), jedna łazienka (z muszlą, umywalką i prysznicem} oraz mały schowek na pościele i ręczniki. Parafia nie ma pokoi gościnnych, a w tropiku, bez sjesty w południe nie da się funkcjonować. Dlatego też salon parafialny w razie potrzeby może służyć za sypialnię, do której mamy sześć łóżek polowych. Problemem są u nas rosnące ceny. Kiedy we wrześniu robiliśmy plany, koszty zostały skalkulowane na 1000 USD. Dzisiaj, gdy brakuje jeszcze tylko pomalować ściany, koszty już dawno przekroczyły 2000 USD- tak szybko wszystko drożeje.

Obok kościoła powstaje grota z figurą Matki Bożej. Dzięki temu chcemy ożywić pobożność maryjną. Dnia 10 grudnia grota zostanie poświęcona. Potem planujemy w każdą sobotę po wieczornej Mszy św. gromadzić się przy grocie i odmawiać Różaniec.

Później chcemy wyremontować część posadzki w kościele. Prace przy tym musimy zakoczńczyć jeszcze przed Bożym Narodzeniem.

W przyszłym roku trzeba będzie zabrać się za przygotowanie projektu zmiany dachu na kościele i na zgromadzenie potrzebnych materiałów. Okazało się, że nie wystarczy zmienić pokrycie dachu, ale konieczna jest przebudowa całej konstrukcji tak, by odciążyć mury kościoła, które zapadają się w ziemię.

Obecnie mamy porę deszczową czyli lato. Niestety, takiej pory deszczowej nie pamiętają „najstarsi górale". Temperatura w cieniu często przekracza 40°C, a deszczu nawet na lekarstwo by nie starczyło. Chociaż w Pierwszą Niedzielę Adwentu lało przez 12 godzin od 4 rano, ale po południu już wyszło słońce i temperatura podskoczyła do 36°C. Dziś niebo jest zachmurzone, ale pewnie deszczu z tego nie będzie. Jednym słowem mamy klęskę suszy. Najgorsze jednak jest to, że co chwilę przychodzą wiatry południowe, a normalnie są one w zimie: od czerwca do września. Wtedy temperatura w ciągu kilkunastu minut potrafi spaść nawet o 10 - 20°C.

 
List ks. Janusza do Ministrantów

Kobylin, 28 listopada 2008 r.

Króluj nam Chryste!

      Bardzo serdecznie dziękuje Ministrantom z parafii Świętej Rodziny z Ostrowa Wlkp. za życzenia imieninowe. Dziękuję za pamięć o mnie, a także za wszystkie lata Waszej Służby przy ołtarzu, w czasie, gdy byłem proboszczem w Pruślinie.
      W parafii, w której jestem obecnie, ministrantów jest tylko 12 i to w większości sami młodsi. Nie są tak sprawni i wyszkoleni jak Wy. Mam nadzieję, że z czasem Wam dorównają. A Was proszę, byście dalej, jak najlepiej potraficie, pełnili ważną i zaszczytną służbę przy ołtarzu Pana Jezusa.
      Przesyłam serdeczne podziękowania i pozdrowienia. A na czas Adwentu i Świąt Narodzenia Pańskiego życzę obfitości Bożych łask, pogody ducha i duchowej radości.
      Pozdrawiam każdego z Was z osobna.
      Łączę pozdrowienia dla Waszych Rodziców i Rodzeństwa.

Z podziękowaniem

ks. Janusz Giera

 
List pasterza do owieczek

Ostrów Wlkp., 27.11.2008

Drogie Dzieci!


     Chciałbym zwrócić się do każdej i każdego z Was poprzez ten list. Całkiem niedawno, bo 8 listopada Pan Jezus przez decyzję Księdza Biskupa posłał mnie, abym był proboszczem, czyli pasterzem w parafii Św. Rodziny. Odpowiadam więc przed Bogiem za powierzonych mi ludzi – także dzieci. Mam troszczyć się o to, aby wszyscy poznali Pana Jezusa, kochali Go i tworzyli jedną Rodzinę. Myślę, że z wieloma spośród Was już spotkałem się w kościele.
     Najważniejszym wydarzeniem w parafii jest niedzielna Msza święta. To właśnie tutaj Jezus daje nam siebie – swoje życie. Zapraszam Was co niedzielę na te spotkania przy ołtarzu. Tak wiele zależy od Waszych kochanych Rodziców. Pan Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im”. Poproście więc Mamę i Tatę, aby zabierali Was do kościoła lub przychodzili z Wami. Tylko bardzo ważny powód, np. choroba, może być usprawiedliwieniem dla tego, który nie był w niedzielę na Eucharystii. Dawniej pierwsi chrześcijanie potrafili oddać życie za niedzielną Mszę świętą. A dziś tak wielu ludzi opuszcza ją z lenistwa. Niektórzy oglądają w tym czasie telewizję albo wyjeżdżają na zakupy. A to przecież grzech ciężki. To zasmuca Serce Boga.
     W najbliższą niedzielę rozpoczynamy Adwent, czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. W dni powszednie będą sprawowane w kościele roraty, czyli Msze św. o Matce Bożej. Będziemy je przeżywać ze św. Pawłem Apostołem. Mam nadzieję, że czeka nas wspaniała przygoda. W roratach uczestniczyć będziemy od poniedziałku do piątku o g. 18.00, ale w środę już o g. 6.30. Nie może Was tam zabraknąć. I nie zapomnijcie o lampionach.
    Liczę, kochane Dzieci, na Waszą pomoc. Mam nadzieję, że będziecie małymi apostołami, którzy przyprowadzą innych do Pana Jezusa.

Pozdrawiam Was i Waszych Rodziców w Imię Boże!
Do zobaczenia w kościele.

ks. Dominik
proboszcz parafii Św. Rodziny

P.s. Pokaż, proszę ten list swoim Rodzicom.

 
Zaproszenie do udziału w świętowaniu Tajemnicy Paschalnej


    Święte Triduum Paschalne to czas od wieczora Wielkiego Czwartku do Niedzieli Wielkanocnej włącznie. Jest to jedno wielkie święto, które trwa trzy doby. Wspominamy w ten czas najważniejsze wydarzenia z historii naszego zbawienia. Dla dobrego, pełnego przeżycia tajemnicy Wielkiej Nocy pomocne jest uczestniczenie w obrzędach całego  Triduum Paschalnego, począwszy od Mszy św. w Wielki Czwartek wieczorem. Niestety, i Wielki Czwartek i Wielki Piątek są dniami pracy, co nie ułatwia dobrego, duchowego przeżywania tego czasu. Jeśli to tylko możliwe, to przynajmniej prace domowe warto tak zaplanować, by móc uczestniczyć w przeżywaniu wszystkich obrzędów tych świętych dni. Przyjście do kościoła dopiero w niedzielny poranek jest zaledwie otarciem się o Uroczystości Wielkanocne. Warto pamiętać, że najważniejszym świętowaniem tajemnicy Zmartwychwstania Pana Jezusa jest liturgia Wigilii Paschalnej, sprawowana w Wielką Noc (w praktyce wieczorem, po zapadnięciu zmroku, w Wielką Sobotę). To podczas tej liturgii odprawia się pierwsza Msza św. Zmartwychwstania Pańskiego. Serdecznie zapraszam do pełnego, czynnego udziału w przeżywaniu tajemnic paschalnych.

ks. Janusz Giera
 
List proboszcza o udziale we Mszy św. na Rok Eucharystii


    Szczęść Boże!
    Witam bardzo serdecznie.

         Spotykamy się raz do roku podczas "kolędy" w Waszych, Drodzy Parafianie, domach. Spotykamy się często z wieloma z Was także przy innych okazjach. Niestety, te spotkania są zbyt ogólne lub zbyt krótkie, żeby zdążyć omówić wszystkie ważna sprawy dotyczące naszego życia duchowego. Dlatego pozwalam sobie skierować do Was ten list. Siłą rzeczy także i on będzie ogólny, bo skierowany do całej parafii. Będzie jednak szczegółowy - bo będzie dotyczył jednej tylko sprawy. Na wstępie bardzo przepraszam za formę "ty", której będę dalej używał. Nie jest to brak szacunku lub niegrzeczność z mojej strony, a wyłącznie zabieg ułatwiający przedstawienie problemu i upraszczający formę tego listu. Jednak raz jeszcze za tę formę przepraszam i proszę o wyrozumiałość, a także o uważne przeczytanie mojego listu. Będę za to ogromnie wdzięczny.

Przed kilku laty list o podobnej treści dotarł do wielu domów naszej parafii. Rok obecny to Rok Eucharystii, dlatego raz jeszcze tematem wspólnej refleksji będzie nasza parafialna Msza św., a szczególnie - Twój w niej udział.
Cieszę się z tego, że duża część naszych Parafian w każdą niedzielę i święto uczestniczy we Mszy św. Jeśli chodzi o liczby - jest to ok. 40 % Parafian. Dużo to. I jednocześnie mało, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że przecież kolędę przyjmuje prawie 100 % Parafian, czasem nawet ludzie należący do innych wyznań.
Najpierw zwracam się do tych, którzy regularnie, co tydzień, uczestniczą we Mszy św.
Cieszę się, jako proboszcz, z Waszej obecności, z Waszego czynnego udziału, z Waszego śpiewu i modlitw, z dużej liczby przystępujących do Komunii św. Jesteście tymi, dzięki którym widać, że parafia nasza żyje. Że życie duchowe w naszym osiedlu jest obecne i jest czymś ważnym.
Jeśli jesteś jedną z osób regularnie uczestniczących w niedzielnej i świątecznej Mszy św. to proszę, zastanów się nad poniższymi pytaniami:
- co w Twoim codziennym życiu wynika z tego, że jesteś co niedzielę na Mszy św.?
- czy starasz się uczestniczyć we Mszy św. czynnie, modląc się wraz z innymi,
śpiewając, odpowiadając na wezwania i modlitwy kapłana?
- czy starasz się uważnie wysłuchać czytanych fragmentów Pisma św.? wiem, że nie jest to łatwe, wszyscy wychowani jesteśmy na kulturze obrazkowej (telewizja) i czasem trudno nam skupić się na tym, co ktoś nam czyta, trudno to zrozumieć. Wszystko to prawda. Ale, z drugiej strony, uświadom sobie, że Twój kontakt z Pismem św. zwykle ogranicza się wyłącznie do tego, co usłyszysz podczas Mszy św. Jeżeli nawet i tu nie zdołasz wysłuchać z uwagą Słowa Bożego, to nie masz już żadnej styczności z tym, co Bóg ma Ci do powiedzenia.
- czy starasz się wysłuchać w skupieniu kazania? wiem, że nie zawsze są one takie, jakich oczekujesz, ksiądz to także człowiek, istota niedoskonała, nie jest w stanie wszystkich zadowolić, ale podobno nawet z najgorszego kazania można jednak coś dla siebie zaczerpnąć, jeśli tylko zechcesz.
- czy Twoje coniedzielne spotkanie z przebaczającym Ci Twoje grzechy i kochającym Cię Bogiem owocuje tym, że starasz się żyć w zgodzie i szacunku względem Twoich bliźnich? czy umiesz przebaczać? wyciągnąć rękę do zgody? starać się o dobro nie tylko dla siebie ale i dla innych? czy znak pokoju, który przekazujesz podczas Mszy św. jest prawdą? czy żyjesz w prawdziwym pokoju z rodziną, sąsiadem, współpracownikiem, innymi ludźmi?
- czy uczestniczysz w Komunii św. ? jeśli nie to pomyśl, co stoi na przeszkodzie, abyś "brał i jadł" według słów Chrystusa? Komunia św. to "Chleb duchowy" - i jak chleb, nie może być pokarmem odświętnym; ona ma podtrzymywać na co dzień nasza siły duchowe. Tych kilka pytań, które pozwoliłem sobie zadać to nie sąd ani ocena Twojego uczestniczenia we Mszy św., to raczej skromna forma pomocy, która może sprawić, że niedzielne spotkanie z Panem Bogiem naprawdę będzie coraz bardziej owocne. Tego właśnie z całego serca Ci życzę.
Ta część mojego listu skierowana jest głównie do tych, którzy nie uczestniczą regularnie w niedzielnej i świątecznej Mszy św. lub nie uczestniczą w niej wcale.
Brak Twojej osoby na niedzielnej Mszy św. jest smutnym i poważnym problemem. Jeśli jesteś osobą starszą lub chorą, to oczywiście tłumaczy Twoją nieobecność, W takim przypadku, kiedy nie możesz uczestniczyć we Mszy św. w kościele, proszę, pamiętaj o możliwości uczestniczenia we Mszy św. radiowej lub telewizyjnej. Nie jest to forma najlepsza, ale lepsze takie uczestnictwo, niż żadne.
Także praca zawodowa w niedziele i święta jest poważnym powodem, który sprawia, że nie można uczestniczyć we Mszy św. Pomyśl jednak o tym, czy nie można uczestniczyć we Mszy św. w sobotni wieczór lub w niedzielę wieczorem w jakimś innym kościele Ostrowa? Możliwości jest sporo.
Wielkim smutkiem przenika mnie świadomość, że jest jednak spora liczba Parafian, którzy z własnej winy nie uczestniczą w niedzielnej i świątecznej Mszy św. Zadaję sobie pytanie: Dlaczego tak się dzieje? Różne znajduję odpowiedzi. Obawiam się jednak, że główną przyczyną jest zbyt słaba wiara. Często mówimy, że jesteśmy wierzącymi ludźmi. Ale codzienność wskazuje na coś innego. Przecież podstawowym przykazaniem chrześcijańskim jest przykazanie "miłości Boga". Ktoś, kto kocha, dąży do poznawania osoby kochanej, do bycia przy niej blisko, do słuchania tej osoby. To wszystko, kiedy chodzi o nas i o Boga, umożliwia nam właśnie Msza św. Jeśli nas na niej nie ma - tracimy bezpowrotnie możliwość kolejnego zbliżenia się do Pana Boga choćby tylko o jeden krok.
Słyszę czasami następujące powody, które ludzie podają, zapytani o to, dlaczego nie uczestniczą we Mszy św.: - "Bo to w kółko jest to samo". Chyba to prawda. To rzeczywiście jest to samo. Ale my jesteśmy co trochę to inni. I w każdym następnym kroku naszego życia to samo jest nam ciągle na nowo bardzo potrzebne. My nigdy nie jesteśmy tacy sami. W tej chwili jesteś już trochę innym człowiekiem, niż byłeś minutę temu. Może tego nie zauważasz, ale tak jest. To nieuchronne prawo przemijającego czasu. Natomiast Msza św. to nie film, to nie widowisko, które ma nas bawić, zaciekawiać. Ona musi być taka sama bo to Ofiara krzyżowa Jezusa. Ona się nie zmienia, bo się zmienić nie może. Powiesz: "Ja już to wszystko znam". Czyżby? Wszystko? Naprawdę? Odpowiedz szczerze - np. znasz dobrze całe Pismo św.? A przecież to właśnie podczas Mszy św. masz możliwość posłuchać tego, co Bóg ma Ci do powiedzenia. I jeszcze jedno - wszystko wokół nas się powtarza: pory roku, święta, noc i dzień. Wszystko to już było i znowu będzie . Takie jest życie. - "Bo ja wolę pomodlić się w samotności". To dobrze, że tęsknisz za modlitwą w samotności. Jednak - tego pilnuj i tamtego nie odrzucaj. I Msza św., i modlitwa w samotności to coś bardzo ważnego. W naszym życiu powinno być jedno i drugie. Jeszcze taka uwaga - bądźmy szczerzy, jeśli ktoś nie chodzi do kościoła, to i bardzo rzadko się modli. A jeśli już się modli, to najczęściej na zasadzie "Panie Boże daj..."
- "Bo ci, co chodzą do kościoła, są gorsi ode mnie, chociaż ja nie chodzę" To Pan Bóg jest od oceniania, a nie my. Myślę, że dobrze jest wtedy, gdy każdy patrzy na siebie. Przed Panem Bogiem nie mamy być lepsi od innych ale lepsi od samych siebie sprzed minuty, sprzed dnia, sprzed tygodnia itd. Patrzenie na innych i ocenianie innych nie jest żadnym wytłumaczeniem.
- "Bo ksiądz tylko o pieniądzach i o polityce". Jeśli tak twierdzisz i Ty, to chyba rzeczywiście dawno nie byłeś w naszym kościele. Owszem, czasem są sprawy, związane z polityką, o których nie można nie mówić, bo dotyczą ona naszego życia. A nasze życie to także wiara, religia - i tu miesza się ze sobą wiele spraw, czy to nam się podoba czy nie. Ale w naszym kościele mówi się o takich sprawach bardzo rzadko, tylko wtedy, gdy zaistnieje taka konieczność. Co do pieniędzy - to pozostawię to bez komentarza. Są jeszcze inne powody, a każdy jest dobry, aby "wykręcić się" od Mszy św. Tylko dlaczego człowiek wierzący ma się "wykręcać" od spotkania ze swoim Panem, Bogiem, Zbawicielem? Jak to rozumieć?
Jeśli uważasz się za człowieka niewierzącego, to sprawa jest oczywista i szanuję Twój wybór. Tylko proszę, miej odwagę przyznać się do tego. Jeśli natomiast uważasz się za człowieka wierzącego, za katolika, to proszę, postaraj się być konsekwentny. W życiu każdego z nas musi się znaleźć ta chwila czasu, którą poświęcimy Panu Bogu. Przecież możliwość uczestniczenia we Mszy św. to jest dla nas wielki dar otrzymany od Pana Boga. Nie Jemu to jest potrzebne ale nam.
Jeśli naprawdę jesteś człowiekiem wierzącym (bo może tylko Ci się tak wydaje), to przemyśl wszystko jeszcze raz. Bardzo Cię proszę.
To, co napisałem powyżej nie jest ani oceną, ani sądem nad Tobą. Jest tylko materiałem do przemyśleń. Jeśli zechcesz to wykorzystać - świetnie. Jeśli nie - trochę szkoda. Ale może Pan Bóg i bez mojej pomocy znajdzie sposób, aby Cię do Siebie przygarnąć.

Wszystkim Wam, Drodzy Parafianie, życzę, by cała dobroć, która płynie z Ofiary Mszy św. była przez nas jak najlepiej wykorzystywana. Szczęść Boże.

ks. Janusz Giera
 
Msze Św.

Niedziela:
- godz. 8.30
- godz. 10.00
- godz. 11.30

- godz. 15.30

 

Środa:
-godz. 8.00

 

Pozostałe dni:
- godz. 18.00

 
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin