Światło, które pokonuje ciemność

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4377

     Obrzędy Wigilii Paschalnej powinny zawsze odbywać się wtedy, gdy na zewnątrz zapadną już ciemności. Inaczej mówiąc - ich miejsce jest w nocy z soboty na niedzielę. Czy też - jeśli będziemy trzymać się nazw biblijnych - w nocy poprzedzającej pierwszy dzień po szabacie.

     Dzisiaj, w tę świętą noc, znowu, tak jak w czwartek i piątek, przychodzi nam z pomocą pewien obraz. W czwartek były to dwie sceny z Ostatniej Wieczerzy, w piątek - krzyż Zbawiciela. Dziś stoi przed nami trzeci ważny obraz - świeca paschalna. Przed chwilą została ona zapalona od poświęconego ognia. Wniesiona do ciemnego kościoła przez chwilę była jedyną kropelką światła w zalęgających wnętrze ciemnościach. Później ta maleńka kropelka światła rozdzieliła się na wiele kropli, kiedy to sukcesywnie zapalały się od niej inne świece. I tak powoli ciemność została najpierw rozproszona,
a później przezwyciężona przez mały, chybotliwy płomień.
     Jeśli ktoś z nas miał okazję znaleźć się choć raz w życiu w całkowitych ciemnościach, jeśli do tego stało się w mało znanym otoczeniu, to zrozumie dobrze wymowę tego obrazu, którym jest świeca paschalna wraz z jej maleńkim płomyczkiem. Pogrążenie w ciemnościach wywołuje w nas niepokój, poczucie zagrożenia, niepewności, zagubienia. Wystarczy tylko na chwilę zamknąć mocno oczy a potem spróbować przejść choćby kilka kroków. Zdecydowanie ciemność nie jest środowiskiem, w którym człowiek mógłby się dobrze czuć. Choćby odrobina światła wszystko już zmienia.
     Oprócz ciemności zewnętrznej, polegającej na braku światła, jest inna ciemność
- ciemność duchowa. Ogarnia ona człowieka opanowanego przez grzech; człowieka, który często z własnej winy oddalił się daleko, zbyt daleko od Tego, który jest jedynym źródłem światła duchowego - od Boga. Odejść od Boga, zgubić Go, zdradzić, a potem ukrywać się ze wstydu - to wszystko człowiek potrafi już od zarania dziejów. Ale powrócić - nie potrafi. Bo odejść od Boga - to znaczy pogrążyć się w ciemności. A do powrotu potrzebne jest światło.
     Św. Jan powie w początkach swej Ewangelii, że "światłość w ciemnościach świeci,
a ciemności jej nie ogarnęły". Te słowa w sposób wyraźny wskazują na Pana Jezusa.
On, Syn Boży, światłość świata, przyszedł do nas pogrążonych w ciemnościach grzechu. Te ciemności próbowały i Jego pogrążyć, zagarnąć dla siebie. Ale nie zdołały. Na krzyżu ciemność odniosła chwilę złudnego tryumfu. Ale tylko po to, by ostatecznie sromotnie przegrać ze światłem. Zmartwychwstanie jest nieodwołalnym zwycięstwem światła nad ciemnością, życia nad śmiercią. A obrazem tego jest skromna świeca, zawsze po raz pierwszy zapalana w tę świętą noc. Przy jej płomieniu odnowimy nasz chrzest. Przy jej płomieniu będziemy udzielać chrztu dzieciom przez cały rok. Przy jej płomieniu będziemy świętować każdą niedzielę. Wreszcie przy jej płomieniu będziemy odprowadzać w wieczność naszych zmarłych.
     Mała, skromna świeca jednym drżącym płomyczkiem potrafi rozproszyć najgłębsze ciemności. A jest ona przecież tylko prostym znakiem Zmartwychwstałego
Boga-Człowieka. Jeśli maleńki płomyk ma w sobie tyle siły, to jaką moc ma Ten, który przezwyciężył potęgę śmierci!

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin