O bojaźni Bożej

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4118

     Słuchamy z pewnym niepokojem, a może i niedowierzaniem słów Chrystusa nawołujących do miłości nieprzyjaciół. I może zrodzić się w nas buntownicze pytanie: A właściwie dlaczego? Dlaczego mamy być dobrzy dla tych, którzy są zdecydowanie niedobrzy dla nas?

     A gdybyśmy na tak zadane pytanie usłyszeli w odpowiedzi: Bo Bóg tak chce, tak uczy, takie ma wobec nas wymagania?
     Czy dzisiaj ktoś traktuje poważnie taką właśnie argumentację - bo Bóg tak chce!???
     Istnieje coś takiego, co nazwano bojaźnią Bożą. Wbrew pozorom nie jest to strach przed Panem Bogiem, wywoływany przez nawiedzonych kaznodziejów, którzy roztaczali wizje straszliwego, mściwego Starca z wielką brodą, który tylko czyha, by dopaść i potępić grzesznika. Bojaźń Boża to raczej respekt przed Kimś, Kogo człowiek uznaje za większego i ważniejszego od jakiegokolwiek człowieka na ziemi. To także poczucie, że każdy nasz uczynek jest doskonale znany Stwórcy, każdy będzie oceniony i doceniony.
     W pierwszym czytaniu słyszeliśmy o Dawidzie, który mógł zabić swego wroga. Król Saul bez żadnego powodu, wyłącznie z zazdrości, prześladował młodego Dawida. Ten musiał chronić swe życie ucieczką. Podczas tejże właśnie ucieczki zdarzyła się historia opowiedziana nam dzisiaj. Dlaczego Dawid nie skorzystał z doskonałej okazji do tego, by pozbyć się swego prześladowcy? Stało się tak, ponieważ Dawid liczył się z Bogiem, miał wobec Niego respekt, nosił w sobie bojaźń Bożą. "Któż bowiem podniósłby rękę na pomazańca Pańskiego, a nie doznałby kary?" - mówi Dawid, wierząc i wyczuwając, że tylko Bóg sam ma prawo sądzenia i wydawania wyroków.
     Przykazanie miłości nieprzyjaciół to zadanie, które stawia Chrystus przed wszystkimi swoimi uczniami. Jeśli się zagłębimy w jego treść, to zauważymy, że nie chodzi w nim tylko o dobro tych, którzy są owymi "nieprzyjaciółmi". Bardziej chodzi o nasze dobro. Cóż bowiem przyjdzie człowiekowi z gniewu, nienawiści, chęci zemsty? Jakie korzyści mogą z tego powstać? Nauczyciel z Nazaretu chroni nas poprzez to przykazanie przed złem, które może się w nas zagnieździć na dłuższy czas. Wiemy, jak trudno pozbyć się gniewu, jak wiele wysiłku trzeba, otrząsnąć się z nienawiści, jak zapiekła potrafi być chęć zemsty, i jak to wszystko razem wzięte może w straszliwy sposób odmienić człowieka. Złem nigdy zła się nie pokona. Powstanie zło jeszcze gorsze, jeszcze bardziej niszczące.
     To Bóg jest ostatecznym Sędzią wszelkich naszych uczynków. Prędzej czy później wszyscy przed Nim staniemy. A On odda nam sprawiedliwość według naszych uczynków: "Nie sądźcie ...".
     Bóg nikomu nie będzie wymierzał żadnej kary. Po prostu - odda nam to, czym my obdarzaliśmy innych. Jest to pewne i nieuchronne, niezależnie od tego, czy się to komuś podoba, czy nie. Dlatego zdrowo pojmowana bojaźń Boża może uchronić nas przed wiekuistą tragedią. Brak tej bojaźni, zatracenie jej, to nic innego, jak utrata duchowego instynktu samozachowawczego.
     Bóg jest sędzią i Ojcem sprawiedliwym - za dobro wynagrodzi dobrem jeszcze większym, ale zła nie przegapi, nie zapomni, i nie zostawi bezkarnego.

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin