Dziękujemy, księże Franciszku

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4558

     Proszę wybaczyć, że rozpocznę od osobistego wspomnienia. Był czerwcowy wieczór odpustu św. Antoniego w roku 1995. Wtedy dowiedziałem się, że mam zostać proboszczem parafii, której jeszcze nie ma. Rzeczywiście - parafii nie było. Był budujący się kościół. I był ksiądz. Boża Opatrzność sprawiła, że na rok przed ustanowieniem parafii św. Rodziny zamieszkał na jej przyszłym terenie emerytowany kapłan diecezji poznańskiej, ks. Franciszek Stasik. Był on, poprzez swoją cichą, dyskretną i oddaną posługę jednym z filarów rodzącej się parafii. A wiele, bardzo wiele może o tym powiedzieć konfesjonał stojący przy północnej ścianie kościoła. Wiele mogą powiedzieć ci wszyscy, za których ks. Franciszek sprawował msze św., za których się modlił, za których ofiarowywał swoje cierpienia.

     Żył skromnie i cicho. I tak, jak żył, tak też cicho odszedł do Pana w ubiegły poniedziałek.
     Doczesna pielgrzymka ks. Franciszka rozpoczęła się 2 sierpnia 1929 r. w Czarnotkach, w parafii Zaniemyśl, niedaleko Środy Wlkp. Rodzice to Ignacy i Marianna, z domu Kajdan Mały Franuś jeszcze przed wojną rozpoczął nauki w szkołach. Ze względu na okupację musiały jednak być przerwane. Po wojnie było gimnazjum i liceum w Środzie Wlkp., a od roku 1950 studia w seminarium duchownym, najpierw dwa lata w Gnieźnie, później - w Poznaniu. Święcenia kapłańskie przyjął ks. Franciszek z rąk abpa Walentego Dymka we farze poznańskiej, 26 maja 1956 r. Później była kapłańska wędrówka przez wikariackie parafie w Czarnkowie, Ostrowie Wlkp., w par. św. Antoniego, w Ostrzeszowie, Zbąszyniu, Międzychodzie i poprzez probostwa w Parkowie, Trębczowie i w Chojnie nad Wartą. I ostatnia, ale jakże ważna, placówka - Ostrów Wlkp., par. św. Rodziny. Trwał na niej 12 i pół roku!
     W poniedziałek, 12 marca, pielgrzym dotarł do domu Ojca. A nam, tak zwyczajnie, po ludzku, jest smutno i przykro. Bo zawsze, przez te wszystkie lata - był z nami. Po prostu - był.
     I w takiej to chwili docierają do nas słowa św. Pawła: "Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy, żebyście się nie smucili, jak ci, którzy nie mają nadziei".
     A my, księże Franciszku, jesteśmy ludźmi wierzącymi. Jesteśmy ludźmi ufającymi Bogu i Jego słowu. Dlatego, choć jest nam i smutno, i żal, to przecież pozostaje w nas nadzieja. Ta nadzieja, którą przyniósł nam Pan Jezus, a którą przeczuły po raz pierwszy kobiety przy Jego pustym grobie . I ta nadzieja, ks. Franciszku, pomaga nam przetrwać trudne chwile. Pozwala nam patrzeć z ufnością w przyszłość. Śmierć próbuje nas rozdzielać. Ale na niewiele się zda jej potęga, bo "od śmierci potężniejsza jest miłość". I to ta miłość, księże Franciszku, Boża miłość, najpierw zaprosiła cię na ścieżki powołania kapłańskiego, a teraz przyjmuje cię do życia z sobą.
     Księża Franciszku, odpocznij sobie trochę, tam w tym domu, którego piękna nawet najśmielsza ludzka wyobraźnia przedstawić sobie nie umie. Odpocznij sobie, bo ci się to należy. A potem pokłoń się nisko Matce Najświętszej i św. Józefowi. I Panu Jezusowi. I powiedz im kilka ciepłych słów od nas.
     I jeszcze - zechciej, proszę, pomodlić się za nas wszystkich. Byśmy nie pobłądzili. Byśmy nie zgubili drogi. Byśmy też doszli - do wspólnego domu.

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin