Obudzone sumienie

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4163

     Spotkanie opisane w dzisiejszym fragmencie ewangelii jest jedną z tych sytuacji, poprzez które ludzie niechętni Jezusowi chcieli Go ośmieszyć, skompromitować. Nie udało się im to jednak, natomiast Chrystus obudził ich sumienia.

     Ludzie, którzy przyprowadzili do Zbawiciela tamtą kobietę, byli przekonani o własnej doskonałości. Tak święcie w to wierzyli, że udało się im zapomnieć o ich własnych grzechach. Wlokąc do Jezusa grzesznicę, uważali siebie za bojowników o sprawiedliwość. Za jednym zamachem chcieli upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Chcieli przykładnie ukarać cudzołożnicę, a przy okazji - zniszczyć znienawidzonego Nauczyciela z Nazaretu.
     Rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż scenariusz, który sobie tamci ludzie wymyślili.
     Jezus przyjął całą tę rozgorączkowaną grupę bardzo spokojnie. Nie powiedział nic. Po prostu zaczął pisać na piasku. Co pisał? Tego nie wiemy. Może były to informacje o osobistych grzechach oskarżycieli?
     Ważne, najważniejsze jest jednak zdanie, które tam, wtedy padło: "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem".
     Nikt się nie odważył. Widocznie pismo na piasku było wystarczająco przekonywujące. Widocznie oskarżyciele zrozumieli, że ten zwyczajnie wyglądający Nauczyciel wie o wiele więcej, niż się mogli spodziewać.
     Jedyną osobą, która odeszła z tego spotkania z radością, była zapewne grzeszna kobieta. "Nikt cię nie potępił?". "Nikt, Panie". "To i ja cię nie potępiam. Idź, ale więcej nie grzesz".
     Jeśli zechcemy dla siebie wyciągnąć wnioski z całej tej opowieści, to mogą one być następujące.
     W momencie, gdy przychodzi nam ochota kogoś potępić, kogoś oskarżyć, wydać na kogoś wyrok, to warto się głęboko, bardzo głęboko zastanowić. Ale nie nad cudzym grzechem, tylko nad sobą. I pomyśleć, co o mnie wie Jezus? Co może wypisać na moim sumieniu? I trzeba tu absolutnej szczerości. Bo życie w złudzeniach co do siebie samego jest sprowadzaniem na siebie katastrofy o trudnych do przewidzenia skutkach. Może początkowa chęć oskarżenia kogoś drugiego przemieni się w przebudzenie naszego własnego sumienia. Kto jest bez grzechu, niech rzuca kamieniami oskarżeń.
Ale - Bóg jest świadkiem!
     Jeśli znajdziemy się w sytuacji tamtej kobiety, to pamiętajmy, że Bóg nas nigdy nie potępi. Jemu z całą pewnością nie podobają się nasze grzechy. Ale nas kocha.
     "Ja cię nie potępiam. Idź. Ale - więcej nie grzesz".
     Nie grzesz - także, a może zwłaszcza oskarżaniem i potępianiem bliźniego.

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin