Potraktować Słowo poważnie

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4062

     Rozmowa w biurze parafialnym. Niestety, dosyć typowa, podobna do wielu innych. "Jestem wierzącym człowiekiem. Ale nie chodzę do kościoła, bo uważam, że nie jest mi to potrzebne. A tylu z tych, co chodzi, jest gorszych ode mnie".

     W trzech krótkich zdaniach trzy poważne błędy.
     Pierwszy. "Jestem wierzący, ale nie chodzę do kościoła". Wiara bez uczynków jest martwa. Te słowa apostoła, św. Jakuba, uświadamiają nam, że wiara wyraża się w uczynkach, żyje w nich, owocuje nimi.
     Drugi błąd. "Nie chodzę do kościoła, bo uważam, że to niepotrzebne". Jeśli uważamy siebie za osoby wierzące, za katolików, to oznacza, że przynależymy do wspólnoty, która kieruje się pewnymi określonymi zasadami. I nie ma tu miejsca na stwierdzenie: "Bo ja tak uważam, bo ja mam inne zdanie". Albo szanujemy podstawowe zasady i je przyjmujemy, albo sami wykluczamy się ze wspólnoty Kościoła, ze wspólnoty wierzących.
     Trzeci błąd. "Ci co chodzą do kościoła są często gorsi ode mnie". Nie mamy prawa oceniać innych ludzi. Wydawać wyroków. Dla naszego życia z Bogiem ważne jest to, jacy my jesteśmy, a nie jacy są inni w porównaniu z nami. Ocenianie, wydawanie wyroków dotyczących naszych bliźnich jest działaniem wyraźnie sprzecznym z duchem chrześcijaństwa.
     "Kto Mnie miłuje, będzie zachowywał Moją naukę. /.../ Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale tego, który mnie posłał, Ojca".
     Jeśli chcemy dowiedzieć się jaki jest nasz osobisty, prawdziwy stosunek do Pana Jezusa, jaka naprawdę jest nasza wiara, to zapytajmy siebie, szczerze i uczciwie: "Jak ja słucham Chrystusa?" Czy jestem, czy staram się być posłuszny usłyszanemu słowu?
     Pytania te nie mogą jednak obejmować tylko ogólnie naszego życia, muszą one dotyczyć bardzo konkretnych spraw. Ogólnie bowiem to my się zazwyczaj zgadzamy z zasadami naszej wiary. Kiedy jednak w grę zaczynają wchodzić szczegóły, to sytuacja zmienia się zdecydowanie. I wtedy pojawia się to słynne: "Ja jestem wierzący, ale...". I już wcale nie tak łatwo dostosować się do przykazania "nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa". Nie tak łatwo zrezygnować z urażonej dumy i dążyć do porozumienia, przebaczyć winy i darować urazy.
     Budowanie wiary to trudna i wymagająca praca. I aktualna przez całe życie. Do ostatniego tchnienia. Pan Jezus o tym wie. I dlatego zapowiada nam dar. Zapowiada przyjście Ducha Pocieszyciela, który przypomni nam wszystko, czego Jezus uczył. Który pomaga kształtować wiarę.
     Nie jesteśmy jeszcze doskonali. I - tak szybko nie będziemy. A jeśli ktoś myśli inaczej, to żyje w złudzeniach. Musimy nad sobą pracować. Musimy czuwać i starać się być gotowymi. A będzie ta praca, to czuwanie i ta gotowość owocna tylko wtedy, gdy naprawdę poważnie potraktujemy naukę Chrystusa.

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin