"Bardzo umiłowała"

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4616

     Pewien człowiek podróżował pociągiem. Od jakiegoś momentu zaczął się dziwnie zachowywać. Na każdej stacji wstawał, wychodził z przedziału, wychylał się przez okno, głośno wymawiał nazwę przystanku. Po kilku stacjach ktoś go wreszcie zapytał: "Skąd u niego taki niepokój? Czy może coś się stało"?

     Pasażer odpowiedział: "Powinienem przesiąść się już dawno. Jadę w złym kierunku. Ale tu jest tak wygodnie i ciepło". (K. Wójtowicz "Margineski")
     Opisana dziś przez ewangelistę sytuacja to spotkanie dwóch osób z Jezusem. Są nimi zapraszający Nauczyciela z Nazaretu Szymon i kobieta, "która prowadziła grzeszne życie".
     Szymon zaprosił Jezusa do siebie na ucztę.. Nie okazał Mu jednak należytego szacunku. Potraktował Go jak drugorzędnego gościa. Nie dał wody do obmycia nóg, nie przywitał we właściwy sposób, nie podał olejku do namaszczenia.
     Nie, Szymon z całą pewnością nie darzył Jezusa szacunkiem, a tym bardziej miłością. Może, co najwyżej, trochę niepokoiły go, trochę ciekawiły nauki młodego Nauczyciela. Może, nawet wbrew sobie, czuł, że są to nauki ważne, ale zbyt wygodnie było mu w dotychczasowym życiu, żeby coś zmieniać.
     I druga osoba - grzeszna kobieta. Nie wypowiedziała ani słowa. O nic nie pytała, o nic nie prosiła. Ale jej gesty mówiły same za siebie. A Jezus odczytał je jednoznacznie: "Odpuszczone są jej liczne grzechy, bo bardzo umiłowała". I dalej: "Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju".
     Przywołując opowiastkę z początku naszego dzisiejszego rozważania można powiedzieć, że Szymon jest podobny do owego pasażera, który może i wie, że powinien się przesiąść, wie, że jedzie w złym kierunku, ale jest mu zbyt wygodnie, żeby zdobyć się na konkretną decyzję. Grzeszna kobieta, a także król Dawid z pierwszego i Paweł z drugiego czytania, to osoby które miały odwagę podjąć trudną decyzję o zmianie swego życia. Oni nie tylko dostrzegli, że "jadą w złą stronę", oni zdecydowali, że trzeba coś z tym zrobić.
     Jedyną motywacją, która gwarantuje powodzenie w podejmowaniu tego typu zmian jest miłość względem Boga. U jej podstaw natomiast leży szacunek i do Stwórcy i do własnej osoby.
     Mędrzec Starego Testamentu powiada, że "grzech łasi się nam do nóg jak pies". Potrafi człowieka obłaskawić i przyzwyczaić do siebie. Na nic się zda nawet i świadomość obecności grzechu w naszym życiu.
     Trzeba bardziej umiłować Boga niż cokolwiek innego. Dopiero wtedy znajdzie się siła, która pozwoli wreszcie wysiąść z pociągu, który wiezie nas w złą stronę.

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin