Zrozumieć moc, którą nam dano

Categories: | Author: bartekg | Posted: 2008-05-11 | Views: 3936

     Co się stało w dniu Pięćdziesiątnicy, w sali Wieczernika? Apostołowie Jezusa od dziesięciu dni „trwali na modlitwie”. I na coś czekali. Czekali na wypełnienie się obietnicy ich Mistrza: „Będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam – Ducha Prawdy”.

Czekali zatem, modląc się wytrwale. A czego się spodziewali? Być może tego, że gdy już przyjdzie ten tajemniczy Duch, to odmieni wreszcie wszystko to wokół, co odmiany potrzebuje. Odmieni serca faryzeuszów i uczonych w Piśmie. Odmieni lud jerozolimski, jeszcze niedawno wiwatujący na część Jezusa, a już kilka dni później krzyczący: „Na krzyż z Nim”. Odmieni serca i umysły Rzymian, okupantów. Czy tego się spodziewali Apostołowie? Być może takie nadzieje w nich były. Bo są to myśli bardzo ludzkie, bardzo naturalne. I my też bylibyśmy bardzo uradowani, gdybyśmy obudzili się pewnego pięknego dnia w innym niż znany nam dotychczas, świecie. W świecie, gdzie nie będzie już zupełnie podziałów, złości, cierpienia, wzajemnej niechęci, nienawiści.
     Apostołowie czekali na cud. I cud się zdarzył. Ale wyglądał zupełnie inaczej, niż to, co sobie wymarzyli. Świat wokół nich nie zmienił się ani trochę. Pozostali wrodzy im faryzeusze i saduceusze. Pozostał, jakże zmienny w swych nastrojach i wyborach, lud jerozolimski. Pozostali okupanci. Na czym więc polegał cud Pięćdziesiątnicy?
      Dzieje Apostolskie mówią, że uczniowie Jezusa pozostawali przez szereg dni zamknięci w Wieczerniku „z obawy przed Żydami”. Nastąpiło Zesłanie Ducha Świętego. I ci przestraszeni uczniowie wyszli z zamknięcia. Przestali się bać. Ci więcej, ich postawa była tak wyrazista i silna, że prędko zaczęli się do nich przyłączać inni ludzie. I to nie kilka czy kilkanaście osób. Tych nowych były tysiące.
     Największym z Darów Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy był dar odwagi. Było uwolnienie od strachu. A kiedy człowiek jest wolny od strachu, wtedy może bardzo wiele. Bo jest w pełni, całkowicie, w ręku Boga. I stąd płynie ta nowa, niespożyta siła.
     Św. Paweł pisze, że „Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus”. Nikt nie bierze wiary sam z siebie. Nikt nie wyznaje jej sam z siebie. Nikt nie żyje wiarą sam z siebie. Albo żyjemy wiarą z pomocą Ducha Świętego, albo nie mamy jej wcale. A to oznacza, że albo mamy odwagę być wierzącymi zawsze, wiernie i wytrwale, albo nie jesteśmy nimi nigdy.
     Kiedy Duch Święty obdarza nas swymi łaskami w sakramencie chrztu, bierzmowania, małżeństwa czy kapłaństwa, to wtedy nie odmienia świata wokół nas. Odmienia nas, byśmy to my, naszą wiarą, naszym życiem, naszą nadzieją i miłością odmieniali nasze najbliższe otoczenie.
     „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Znamy te słowa. I znamy ich moc. To odnawianie oblicza ziemi ciągle jest potrzebne. A „oblicze ziemi” to my. To nasze serca i sumienia. To nasze życie. 

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin