Noc św. Józefa

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4349

    W noc Bożego Narodzenia oczy nas wszystkich kierują się ku betlejemskiej stajni. Przywołujemy, siłą naszej wyobraźni, tamten obraz sprzed wieków. Może trochę nakładają się na siebie sceny znane nam z dzieł malarskich, z filmów, z kartek świątecznych czy kościelnych szopek; zawsze jednak gdzieś na pierwszy plan wysuwa się żłób ze spoczywającym w nim Dzieciątkiem, Maryja i Józef.

Wiemy, że są to trzy główne postacie tamtych wydarzeń. Najwięcej uwagi, siłą rzeczy, poświęca sięzwykle Dziecku i Jego Matce. Józef, owszem, jest obecny, ale jakby w cieniu tych zainteresowań. A przecież jest to postać ogromnie ważna. Można chyba nawet zaryzykować stwierdzenie, że noc Bożego
Narodzenia była nocą św. Józefa. A już na pewno - najważniejszą nocą w Jego życiu.
     Ewangelia nazywa Józefa "człowiekiem sprawiedliwym". W tym określeniu kryje się wszystko, co najlepsze można powiedzieć o mężczyźnie. Św. Józef był zwykłym, prostym człowiekiem. Choć pochodził z królewskiego rodu Dawida, to po dawnej rodowej świetności pozostały tylko wspomnienia. Józef pracował fizycznie jako cieśla, prace swoją musiał wykonywać bardzo rzetelnie, skoro jeszcze po latach wspominali go mieszkańcy Nazaretu. Był człowiekiem odważnym ale i bardzo roztropnym. Miał odwagę przeciwstawić się groźnemu Herodowi, poprzez ucieczkę do Egiptu ratując życie małego Jezusa. To roztropność właśnie nakazywała podróż w dalekie, nieznane strony, a nie walkę, która zapewne skończyłaby się klęską.
     Wiemy dobrze, że św. Józef nie był ojcem Jezusa w znaczeniu biologicznym. Był nim jednak z całą pewnością w znaczeniu wewnętrznym, duchowym. Opiekował się Synem Bożym, jak tylko mógł najlepiej. Dla Niego i dla Maryi ryzykował swoim dobrym imieniem, spokojnym bytem, w końcu także - własnym życiem. Wychowywał Jezusa tak, jak potrafił najlepiej, choć i jemu przydarzały się potknięcia. Pamiętamy przecież o zgubieniu Syna w świątyni. Nauczył Jezusa zawodu, który sam wykonywał. Dzięki temu Zbawiciel mógł zarabiać na życie swoje i Matki w okresie przed rozpoczęciem publicznej działalności. Wreszcie - Józef, po ludzku rzecz biorąc - nie zebrał owoców swych starań, nie dane Mu było w pełni się nimi nacieszyć. Umarł, zanim Jezus objawił światu swoje posłannictwo. Nie było już Józefa ani w Kanie Galilejskiej, nie był świadkiem cudów, nie dane mu było usłyszeć Dobrej
Nowiny. A jednak można powiedzieć o św. Józefie, że był człowiekiem spełnionym, poprzez to, że mądrze i roztropnie pokierował swoim życiem, że dobrze opiekował się Świętą Rodziną, co przecież wcale nie było takie proste ani oczywiste.
     Noc Bożego Narodzenia, noc św. Józefa, to także noc, w którą warto i trzeba wspomnieć naszych ojców i wszystkich współczesnych ojców.
     Przekazanie życia w biologicznym znaczeniu tych słów, to dopiero początek drogi do ojcostwa. To, co najważniejsze, zaczyna się później. Ojcostwo to odwaga, mądrość i roztropność na wzór św. Józefa. Ojcostwo, to wierna i wytrwała pracowitość nie tylko nad tym, żeby dziecko miało co jeść i w co się ubrać. To także staranie o to, by dziecko czuło się bezpieczne i kochane. By miało poczucie, że w każdej chwili znajdzie oparcie w swoich bliskich, zwłaszcza w silnym ramieniu ojca. To dbałość o to, by dziecko było
przygotowane, duchowo i fizycznie, do podjęcia trudów dorosłego, samodzielnego życia. A to oznacza, że ojciec także musi umieć wymagać, bo wiadomo doskonale, że bez wymagań nie ma postępu, dojrzałości i odpowiedzialności.
     W betlejemską noc, w noc św. Józefa, pochylimy się nisko w pokłonie przed żłóbkiem Syna Bożego. Ale pochylmy się także przed tajemnicą ojcostwa, przed każdym z naszych ojców. Ojcu Przedwiecznemu podziękujmy za nich wszystkich. Dla tych, którzy już odeszli do wieczności, wypraszajmy radość zbawienia. Dla tych, którzy są pośród nas - prośmy o moc Ducha Świętego. Bycie ojcem to ogromna odpowiedzialność i wielki trud, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, który bardzo skutecznie niszczy autorytet małżeństwa, rodziny, a w niej - ojcostwa. Prośmy zatem dla ojców o mądrość potrzebną do wychowywania dzieci według prawdziwych wartości. Prośmy o roztropność, która pozwoli odróżnić prawdziwe dobro od własnych (lub cudzych) o nim wyobrażeń. Prośmy o odwagę, konieczną do przeciwstawiania się własnym słabościom i wszelkim niebezpieczeństwom, grożącym rodzinie w naszej
współczesności.
     Noc Bożego Narodzenia to noc rodziny: Dziecka, Matki i Ojca. To wielkie święto każdej rodziny. To potwierdzenie jej wartości, niezależnie od tego, co sądzi na ten temat świat wrogi rodzinie, a przez to - wrogi człowiekowi. Oby ta rodzina była silna Bogiem, wzajemną miłością, szacunkiem i życzliwością. Oby
była silna mądrymi, roztropnymi i sprawiedliwymi ojcami.

ks. Janusz Giera

 

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin