Modlitwa naszą pustynią

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4466

    Pustynia to dziwne miejsce. Świat widzi ją jako niegościnne pustkowie, pełne niewygód i różnych niebezpieczeństw. Pismo św. natomiast ukazuje pustynię jako święte miejsce bliskiego spotkania z Bogiem, miejsce, w którym wszystko - jałowa ziemia, upał, obce, nieprzychylne otoczenie - wszystko to uświadamia człowiekowi, jaką w rzeczywistości jest kruszynką, i jak bardzo jest zależny od Ojca, który jest w niebie.

     W historii dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa było wielu, bardzo wielu ludzi, którzy dobrowolnie wybierali życie na pustyni, po to, by w oddaleniu od spraw doczesnych mieć większe szanse na rozwój duchowy. Ich wzorem był sam Pan Jezus, który spędził na pustyni czterdzieści dni, zanim rozpoczął swoją publiczną działalność. Co tam robił przez ten cały czas? Odpowiedź nasuwa się tylko jedna - modlił się.
     I to właśnie jest podpowiedzią dla nas. My nie wyruszymy gromadnie na żadną pustynię, by tam rozwijać się duchowo. Naszą pustynią jest modlitwa. Te chwile, które codziennie poświęcamy na spotkanie z Bogiem, to czas, który pozwala nam odejść od spraw bieżących naszego życia, po to, by do nich wrócić z nowymi siłami.
     Kiedy pytamy, po co modlitwa, jaki ona ma sens, odpowiedź znajdujemy w Ewangelii. Jeśli nawet Syn Boży spędzał czas na modlitwie, to znaczy, że jest ona czymś ogromnie ważnym i potrzebnym. To co robimy każdego dnia, to nic innego, jak nasza "publiczna działalność". I trzeba się do niej przygotowywać nieustannie przez taki właśnie chwilowe odejście na pustynię modlitwy, dokładnie tak samo, jak to robił Chrystus.
     Jeszcze jedną rzecz powinniśmy sobie uświadomić. Kiedy Pan Jezus przebywał na pustyni, na modlitwie, przyszedł do niego zły duch ze swoimi pokusami. Jeśli odważył się zaatakować Syna Bożego, to nie miejmy złudzeń,będzie atakował także i nas. Doświadczamy tego bardzo często, właśnie na
modlitwie. Przychodzą wtedy pokusy rozproszenia. Przedziwne myśli snują się człowiekowi po głowie właśnie podczas modlitwy. Przychodzi pokusa lenistwa, nakłaniająca nas do rezygnacji z modlitwy. Przychodzi pokusa aktywizmu - po co się modlić, szkoda na to czasu, lepiej zrobić coś pożytecznego. Przychodzi pokusa zwątpienia - a co ci to da, że się będziesz modlił?
     Każdy dzień naszego życia to nasza publiczna działalność. By się do niej dobrze przygotować, potrzebujemy odejścia na pustynię modlitwy. Nie należy mieć złudzeń, że będzie to łatwe, zły duch już zadba, żeby nam to utrudnić. Ale nie możemy się tym zrażać. Ktoś powiedział, że "człowiek podczas modlitwy wznosi się nad swoją grzeszność, słabość. Kiedy się modli - przerasta samego siebie". Dlatego warto nieustannie podejmować trud odchodzenia na pustynię, trud modlitwy.

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin