Jestem dzieckiem Bożym

Categories: | Author: Kamil Grzeda | Posted: 2008-03-14 | Views: 4121

     Od czasu do czasu księża proboszczowie proszą mnie o wygłoszenie rekolekcji w swojej parafii. Jeśli to możliwe, to przyjmuję takie zaproszenia, ale muszę się przyznać, że zawsze wtedy czuję się trochę nieswojo. Dzieje się tak dlatego, że przychodzi mi mówić do ludzi, których nie znam.

     Kiedy przychodzimy na Mszę św. to dla księdza, który ją sprawuje, możemy stanowić bezimienną, ludzką gromadę. Ale nie dla Pana Jezusa. Dla Niego każdy z nas jest ważny. Każdy z nas z osobna. Widać to wyraźnie w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Rozmowa z samarytańską kobietą pokazuje wyraźnie, jak ważny jest dla Chrystusa pojedynczy człowiek. Pan Jezus nas zna. Zna nasze sprawy, nasze troski, kłopoty, słabości, grzechy. I każdemu z nas proponuje, jak Samarytance, "wodę żywą". Co się kryje za tym wyrażeniem, za tym obrazem?
     "Woda żywa" to zapewne ta rzeczywistość, którą my po katechizmowemu nazywamy "łaską Bożą". To strumień duchowej siły, wewnętrznej mocy, dzięki której człowiek potrafi rozróżnić dobro od zła, i podjąć właściwą decyzję. Jest to zapewne także i Boża miłość, która odnawia naszą nadzieję, uwalnia od zła, daje zbawienie.
     Przed Bogiem nie jesteśmy bezimiennym tłumem, ale kimś konkretnym. Każdy z nas to osobny świat. I tak, jak traktuje nas Pan Bóg, tak też my powinniśmy starać się traktować Jego. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy przychodzimy do kościoła, by uczestniczyć w liturgii eucharystycznej. W każdej takiej sytuacji nie powinniśmy poprzestawać na tym, że jesteśmy obecni fizycznie. To stanowczo za mało. Uczestnicząc we Mszy św. nie jesteśmy cząstką tłumu czy grupy. Dlatego też nie wolno nam poprzestawać na biernym odstaniu czasu Mszy św. Nie wolno nam liczyć na to, że jak inni się modlą, śpiewają, odpowiadają - to już wystarczy, ja nie muszę, ja mogę się z tego zwolnić. Taka postawa nie ma nic wspólnego ze spotkaniem z Panem Jezusem! Każdy z nas z osobna ma się z Nim spotkać. Przez własne zaangażowanie w modlitwę, w śpiewy, w odpowiedzi. Dopiero suma tych naszych pojedynczych spotkań daje to, co nazywamy "liturgią" czyli wspólnym, społecznym czynem. Ale też tylko wtedy nasze uczestniczenie w liturgii ma szansę stać się owocne, bo nie jest tylko przebywaniem z tłumem w jednym miejscu, ale jest osobistym spotkaniem z Jezusem.
     Spotkanie Samarytanki z Chrystusem, przyjęcie przez nią "wody żywej" zaowocowało jej wiarą. Także tym, że przyprowadziła ona do Pana Jezusa jeszcze i innych ludzi ze swego miasteczka.
     Czy my jesteśmy otwarci na przyjęcie od Zbawiciela "wody żywej'? I jakie owoce wydają nasze spotkania z Bogiem na modlitwie, a zwłaszcza - na Eucharystii?

ks. Janusz Giera

Bookmark and Share

Return to previous page
   Copyright 2007-2009 by Parafia Pruślin